Z tego powodu przez miejscowych górali, zwłaszcza zamożniejszych gazdów, był uważany za dziwaka lub dziada, lecz dla goszczących w Tatrach twórców stał się symbolem góralszczyzny. Towarzyszył Tytusowi Chałubińskiemu i Stanisławowi Witkiewiczowi w ich górskich wyprawach. Przez Witkiewicza został nazwany „Homerem Tatr”, był ojcem chrzestnym jego syna Stanisława Ignacego. Zabawiał gości doktora Chałubińskiego śpiewem i opowieściami, a nawet zainscenizowanym dla Heleny Modrzejewskiej napadem zbójeckim, podczas którego wystąpił w roli harnasia.

Zmarł w 1894 r. w willi „Zacisze” należącej do Wandy Lilpopowej, która opiekowała się nim w ostatnich latach życia. Pochowany został na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku (kw. L-III-16) śp. Jan Krzeptowski.

Jego bratem był prapradziadek Joanny Wnuk-Nazarowej, dyrygentki i byłej minister kultury.

Muzyka Melodie grane przez niego na złóbcokach (odmiana gęśli) nazywane Sabałowymi nutami są wykonywane przez ludowe kapele góralskie. Sam Sabała rzadko grywał w kapeli lub do tańca, jego muzyka była formą osobistej wypowiedzi, podporządkowanej nastrojom.