Jako jeden z dwóch rannych z masakry na Marymoncie, dokonanej przez Niemców w powstańczym punkcie sanitarnym przy ulicy Rajszewskiej 12, ocalał kpr. pchor. Wacław Gluth-Nowowiejski ps. „Wacek”. Ukrył się wówczas w piwnicy jednego z okolicznych domów, gdzie pozostawał do połowy listopada 1944.
Polskie Radio nadało odezwę PKWN w Lublinie, która była odbierana także w Warszawie. Można w niej było usłyszeć m.in., iż rzekomo: Chwila wyzwolenia jest bliska. Kończą się Wasze męki i cierpienia. Niemcy drogo zapłacą za krew przelaną i ruiny Warszawy i w zakończeniu: Pomoc nadchodzi! Wytężcie wszystkie siły. W rzeczywistości „wyzwolenie”, czyli wejście armii sowieckiej do pustego i zburzonego miasta, nastąpiło 17 stycznia 1945.
Niemiecka obrona przeciwlotnicza strąciła nad parkiem Skaryszewskim samolot Consolidated B-24 Liberator ze 178 dywizjonu RAF. Maszyna wpadła do Jeziorka Kamionkowskiego, zginęli wszyscy poza jednym członkiem załogi.
Tego dnia został ciężko ranny Jerzy Zborowski (ps. „Jeremi”). Później został schwytany i zamordowany przez Niemców w nieznanych okolicznościach.