Próbował pośredniczyć jeszcze biskup Konstanty Kazimierz Brzostowski, któremu udało się skłonić 17 listopada zjazd olkienicki do podania warunków Sapiehom. Warunki musiały być twarde i niezręczne, skoro hetman i podskarbi, ufni w sprawność swoich wojsk, odrzucili je z oburzeniem oświadczając, że „szabla rozstrzygnie ten spór najlepiej”. Rozjątrzona taką odpowiedzią szlachta, ruszyła rankiem 18 listopada z Olkienik i w szyku bojowym stanęła wkrótce wobec sił Sapieżyńskich. Wiśniowiecki ustawił na lewym skrzydle chorągwie litewskie, na prawem ruskie, a w środku piechotę z różnych powiatów; tyły wojska ubezpieczył odwodowym oddziałem jazdy.

Sapiehowie na prawem skrzydle dali miejsce tatarskim hufcom, na lewym postawili rajtarię, w środku piechotę z działami, a w odwodzie lekkie chorągwie złożone z dworzan i tej szlachty, która jeszcze przy nich została. Szyki Sapiehów były sprawniejsze, ale liczebnie znacznie mniejsze i w większości (jeśli nie liczyć żołnierzy zawodowych) niechętne walce przeciw swoim.

Gdy szyki przeciwnika zbliżyły się, a na pole wylegli szlacheccy harcownicy, hetman kazał otworzyć ogień z dział, kładąc kilkudziesięciu jeźdźców.