Mikołaj z Liry swoje najlepsze lata poświęcił na objaśnianiu pism religijnych. W drugim prologu do swojego wielkiego dzieła, „Postillae perpetuae in universam S. Scripturam”, po stwierdzeniu że dosłowne interpretowanie Pisma Świętego jest podstawą wszystkich szczegółowych mistycznych wyjaśnień, i że ono samo ma funkcję udowadniającą, tak jak uczy św. Augustyn, opłakuje on stan prac badawczych nad Biblią w swoich czasach.

Dosłowne znaczenie, stwierdził, jest zbyt niejasne, winę za to ponosili po części niedbali kopiści, po części nieumiejętni korektorzy i po części także tłumaczenie, które nierzadko odstępuje znacznie od oryginalnego hebrajskiego. Utrzymywał, że tekst powinien być w pierwszym rzędzie poprawiony z hebrajskiego, z wyjątkiem spraw związanych z boskością Chrystusa. Innego powodu niejasności Mikołaj doszukiwał się w zmianach, jakie wprowadzili scholastycy do interpretacji, mimo wprowadzenia wielu dobrych elementów wstrzemięźliwa interpretacja spowodowała utworzenie wielu nowych prądów. Na dodatek tekst został spaczony przez samowolne wielorakie dzielenie i konkordancje. Ponadto deklarował swoje przekonanie w obecnych pracach o dosłownym rozumieniu i przeplataniu tylko kilku interpretacji.