W marcu 1968 organizowała wysyłanie pieniędzy i paczek więźniom z różnych ośrodków akademickich.

Formalnie nigdy nie była członkinią Komitetu Obrony Robotników, choć aktywnie go wspierała. Mieszkanie Kuroniów przy ul. Mickiewicza 27 było dla opozycjonistów miejscem spotkań. Gdy Jacek Kuroń przebywał w więzieniu, udzielała im informacji, podtrzymywała na duchu, przekazywała wiadomości o represjach za granicę. Udzielała pomocy żonom więzionych robotników, m.in. radząc, jak napisać podanie do sądu o „wypiskę” czy widzenie z mężem.

W 1965 zatrzymana na jeden dzień. 21 marca 1979, w czasie napaści na mieszkanie Jacka Kuronia, Grażyna Kuroń, jej syn Maciej oraz ojciec Kuronia zostali poturbowaniAndrzej Kaczyński, Gaja, "Rzeczpospolita", 22.11.2003.

Od 15 grudnia 1981 była internowana w ośrodkach w Gołdapi i Darłówku. Zwolniona przez władze stanu wojennego w czerwcu 1982 ze względów zdrowotnych. Marek Edelman umieścił ją w Szpitalu im. Pirogowa w Łodzi z podejrzeniem bakteryjnego zapalenia płuc lub gruźlicy. Wkrótce potem Jacek Kuroń, który w tym czasie przebywał w więzieniu, otrzymał wiadomość od generała Czesława Kiszczaka, że jeśli tylko zajdzie potrzeba leczenia Grażyny Kuroń za granicą, nie będzie miał nic przeciwko temu, żeby dać im obojgu paszport i zezwolić na opuszczenie Polski.