barbizończyków, Théodore’a Rousseau i XVII-wiecznej Holandii, a szczególnie Jana Vermeera.
Uważany jest za „odkrywcę” i popularyzatora twórczości Vermeera. Malarz ten był wówczas bardzo mało znany – liczba jego dzieł była niewielka, były one rozproszone i często przypisywane innym artystom. Podczas swojej pierwszej podróży do Holandii w 1842 Thoré-Bürger szczególną uwagę zwrócił na obraz Widok Delftu. W 1848 poznał kolejne dzieła Vermeera: Mleczarkę i Uliczkę. Napisał: Co za straszliwy malarz! Przecież po Rembrandcie i Halsie ten van der Meer jest ostatecznie jednym z pierwszych mistrzów całej szkoły holenderskiej. Jak to się stało, że nie wiemy nic o tym artyście, równym, jeśli nie przewyższającym Pietera de Hooch i MetsuCytat za: M. Walicki, Vermeer, Warszawa 1956, s. 10.. Zaintrygowany tym niemal zapomnianym malarzem zaczął zbierać informacje o nim. Badał źródła, archiwa i sygnatury, szukał kolejnych obrazów. Stał się propagatorem i miłośnikiem Vermeera. Ci, którzy czytali książki Bürgera wiedzą z jakim zapałem oddawał się on gloryfikacji Jana van der Meera z Delftu. Powracał doń stale, mówił o nim jak o przyjacielu: zwątpić w van der Meera znaczyłoby – zranić go w najbardziej osobistych uczuciach (P. Mantz, „Gazette des Beaux Arts”)P. Mantz, La galerie de M. Suermondt, „Gazette des Beaux Arts”, t. XVI, s. 448, za: M.