Problematyka tej propozycji stylistycznej koncentrowała się na takich aspektach twórczości fotograficznej jak widzenie, przeżywanie świata, wrażeniowy charakter tego, co fotografowane wraz z podkreślaniem materialnego i iluzorycznego charakteru przedmiotu, jakim jest zdjęcie.

Obecnie termin fotografia elementarna spotyka się z głęboką krytyką ze względu na swoją niejednoznaczność oraz fakt, że jednoczyć miał pod wspólnym określeniem twórczość artystów, z których każdy wypracowywał sobie swój własny, niezależny styl. Jak zauważa Andrzej Jerzy Lech: „Fotografia elementarna jest niestety dość niefortunnym określeniem. Jest w pewnym sensie nurtem, który tak naprawdę nigdy nie istniał. Tworzyłem swoją fotografię, która była też bliska formalnie i ideowo moim kolegom. Spotkaliśmy się kiedyś we Wrocławiu i postanowiliśmy być ze sobą. Trwało to kilka lat, a zaczęło się moją wystawą z roku 1983 pod tytułem „60 furtek”, którą otworzyłem premierowo we wrocławskiej Galerii Foto-Medium-Art.”. Idea fotografii czystej, na gruncie polskiej sztuki wywiedziona z nurtu fotografii elementarnej, znalazła swą kontynuację w zasadach tzw. jeleniogórskiej szkoły fotografii (Ewa Andrzejewska) powstałej w połowie lat 90. Termin szkoła jeleniogórska budzi podobne wątpliwości wśród jej rzekomych członków jak fotografia elementarna.