Jedynym obiektem godnym zainteresowania ze strony lotnictwa był łowicki dworzec węzła kolejowego łączącego linie z Poznania, Warszawy, Łodzi i Skierniewic. Pierwszy nalot na Łowicz nastąpił we wczesnych godzinach popołudniowych. Grupa samolotów zaatakowała dworzec kolejowy i jego okolice powodując wiele szkód w budynkach, transporcie kolejowym i wywołując kilka pożarów. Równocześnie zbombardowano okoliczne wioski, zwłaszcza leżące przy drodze z Poznania do Warszawy. Zarówno w mieście, jak i poza nim, na drogach, ulicach, polach i w zagrodach ostrzeliwana była z broni pokładowej ludność cywilna.

Najcięższy nalot miał miejsce 6 września. Przez cały dzień fale samolotów niemal bez przerwy zrzucały bomby burzące i zapalające na Łowicz, powodując zniszczenia i pożary. Na skutek ucieczki wielu osób z kierownictwa administracji powiatowej i miejskiej wkradły się chaos i dezorganizacja w obronie cywilnej. Próby ratowania mienia czy gaszenia pożarów ze strony samorzutnie zorganizowanych oddziałów ratowniczych były udaremniane przez atakujące grupy samolotów nurkujących i myśliwskich. Obrona przeciwlotnicza z uwagi na swą nikłą liczebność została szybko uciszona. W tym dniu celem ataków stało się centrum Łowicza. Sporadyczne ranem ataki przerodziły się w godzinach popołudniowych w falowy, nieprzerwany nalot.