Krytyka antropologii Malinowski krytykuje zarówno metody współczesnej mu antropologii, jak i jej tezy. Zarzuca jej wyrywanie ze społecznego kontekstu fenomenów prawnych, przez co niemożliwe staje się ich rozumienie, a prace antropologiczne stają się wyliczanką egzotycznych obyczajówTamże, s. 94..
Przede wszystkim jednak Zwyczaj i zbrodnia w społeczności dzikich przeciwstawia się pewnym utartym poglądom ówczesnej antropologii. Zgodnie z nimi społeczności tubylcze w zasadniczy sposób odróżniają się od społeczeństw „cywilizowanych”, a różnica ta jest szczególnie widoczna w prawie. Istniał jednak spór co do charakteru tej różnicy. Niektórzy autorzy (np. Lewis Morgan) twierdzili, że tubylcy nie znają prawa, tzn. nie są ograniczeni przez społeczne normy i swobodnie dają upust własnym namiętnościom, co ilustrować miały tezy o pierwotnym promiskuityzmie czy komunizmie. Inni natomiast (np. Sidney Hartland czy Robert Harry Lowie) uważali, że normy społeczne są przestrzegane w o wiele wyższym stopniu niż w zachodnich społeczeństwach. Posłuszeństwo tubylców wobec norm miało być „automatyczne”, „bezrefleksyjne” czy „spontaniczne”Tamże, s. 17.. Prawo tubylcze miało opierać się na strachu i składać się przede wszystkim z zakazów.