Wdaje się w bójkę z człowiekiem, który go kiedyś wydał policji. Zabija go. Zdruzgotanemu, zrozpaczonemu Bóg podsyła zagubione po katastrofie pociągu dziecko. Badshah buntuje się, pełen żalu wyrzuca Bogu w modlitwie, że ten obciąża odpowiedzialnością za dziecko człowieka bez przyszłości, mordercę. Sam jednak nie potrafi porzucić chłopca bojąc się, że jako sierotę czeka go podobny do niego los bandyty. Stawszy się ojcem, odrzuca od siebie imię i los Badshaha. Odradza się dawny Babu, teraz kowal ciężko pracujący na utrzymanie ukochanego chłopca.

Ale tylko on nie chce nic wiedzieć o Badshahu. Inni szukają go rozpaczliwie. Żądna zemsty, ośmieszona w swych nadziejach na małżeństwo Sapna, ścigający go policjant i Sultan nie rezygnujący z zysków, jakie przynosiły mu grabieże Badshaha.