W obliczu dużego zagrożenia, dowódca 33 pułku piechoty nakazał, broniącej dotychczas pozycji łącznikowej „Jednaczewo”, 5 kompanii wykonać kontratak na wzgórze 133, zaś 6 kompanii wzmocnić obronę punktu oporu „Szablak”. 5 kompania piechoty kpt. Łempickiego zdobyła pod wieczór wzgórze 133, odrzucając nieprzyjaciela za Narew.

9 września nieprzyjaciel prowadził silny ogień artylerii na schrony i miasto. Szczególnie groźne dla załóg schronów bojowych okazały się działa przeciwpancerne i przeciwlotnicze, które, zamaskowane na północnym brzegu rzeki, prowadziły celny ogień do strzelnic i kopuł pancernych. Wieczorem rozpoczęło się forsowanie rzeki. Niemcom udało się uchwycić przyczółek na kierunku miasta, a próba odrzucenia nieprzyjaciela za rzekę nie powiodła się.

Rano 10 września, na przyczółek Niemcy przerzucili kolejne siły. Rozpoczęła się zacięta walka o drugą i trzecią linię obrony. Częścią sił Niemcy zaczęli obchodzić miasto od wschodu. III batalion poniósł straty sięgające 60% stanu. W schronie dowodzenia zginął z całą załogą dowódca kompanii, kpt. Eugeniusz Kordjaczyński, a w schronie „na grobli” ciężko ranny został por. Jarzyna. Załoga schronu dostała się do niewoli, a ranny dowódca popełnił samobójstwo.

Walki w płonącym Nowogrodzie tak relacjonuje uczestnik walk st. strz.