W okresie po konwersji na katolicyzm przestano uznawać Franka za Mesjasza. Sabataj Cwi i Baruchja Russo zostali odpowiednikami Abrahama i Izaaka, przygotowującymi misję Franka. Stało się nią uwolnienie Panny (Szechiny, czyli obecności bożej) z wizerunku chrześcijańskiej Panny Marii i służenie jej jako naczynie, zanim połączy się ona z Wielkim Bratem, co zapoczątkuje okres mesjański. Frankiści utożsamiali bowiem swego Dobrego Boga, Ejn-Sof (hebr. Nieskończony), Wielkiego Brata, odpowiednik kabalistycznej sefiry Tiferet (hebr. Piękno) i Pannę, odpowiednik kabalistycznej Szechiny (hebr. Obecność boża) z Trójcą Świętą. Konieczność uwolnienia Szechiny usprawiedliwiała przejście na katolicyzm, który był „ostatnią zasłoną” oddzielającą od Boga. W zewnętrznej formie obrzędowości frankiści nawiązywali do religii edomickiej. Talmudyści zarzucali im praktyki orgiastyczne.
Niektórzy z polskich hierarchów katolickich, zachęceni przychylnym stanowiskiem frankistów wobec katolicyzmu, dostrzegli możliwość doprowadzenia do ich konwersji, co miało zapoczątkować chrystianizację żydów.