Uznając, że przyrodzonym i koniecznym źródłem władzy jest Bóg, papież skrytykował teorie, wywodzące władzę z woli ludu (umowa społeczna). Było to wymierzone przeciw demokratom i liberałom. Ich źle pojęte dążenie do wolności doprowadziło do rewolucji, wojen domowych i przewrotów, a także do powstania komunizmu, socjalizmu, nihilizmu, tych potworów, zagrażających śmiercią ludzkiej społeczności. Papież stwierdził, że tylko chrześcijański pogląd o boskim pochodzeniu władzy gwarantuje państwu znakomite podstawy stałości i porządku, a zwłaszcza posłuszeństwo ze strony obywateli i egzekwowanie ich obowiązków. W obszernym wywodzie papież wykazał, że Kościół począwszy od czasów apostolskich nauczał doktryny o posłuszeństwie wobec władzy i o świętym autorytecie panujących i że tylko oparcie się monarchów na nauce Kościoła da ich władzy mocne fundamenty. Była to poniekąd konserwatywna oferta odnowienia sojuszu tronu i ołtarza dla obopólnych korzyści. Pragniemy, aby panujący zrozumieli, że tę pomoc, od której nie ma nic silniejszego, ponownie im ofiarowujemy. Gorąco wzywamy ich w Panu, aby stali się opiekunami religii, aby w samym interesie państw dali Kościołowi tę swobodę, której pozbawiony on być nie może bez wielkiej niesprawiedliwości i bez wielkiej krzywdy dla dobra ogólnego.