Już rok później południowy brzeg Dunaju został dotknięty niewyobrażalnym głodem, a Rzym nie zapewnił Wizygotom ani obiecanych ziem, ani pożywienia – Goci zgromadzeni zostali na terenach tymczasowego przesiedlenia. Zboża wystarczyło tylko dla rzymskiego garnizonu, więc Wizygoci zmuszeni byli głodować. Zaproponowano im jednak ponurą alternatywę – handlowanie dziećmi za psie mięso. Kiedy Fritigern poprosił Walensa o pomoc, ten odpowiedział mu, że jego ludzie mogliby znaleźć pożywienie i handlować w odległym Marcjanopola. Nie mając innego wyboru, Wizygoci odbyli długi marsz śmierci przez Bałkany, grzebiąc chorych i starych po drodze. Kiedy w końcu dotarli do Marcjanopola, garnizon miejski odmówił im wstępu.

Zdesperowani Wizygoci zdecydowali się na bunt. Zaczęli łupić rzymskie miasta i niszczyć garnizony. Walens, który właśnie wrócił z wojny z Persją, natknął się na wojska Wizygotów pod Adrianopolem. 9 sierpnia 378 rozpoczęła się bitwa. Kierując się fałszywymi przesłankami, Walens nie miał pojęcia o prawdziwej liczebności Wizygotów. Germanie, wykorzystując sierpniowe upały, podpalili pole walki i otoczyli rzymską piechotę, dokonując na niej prawdziwej masakry. W trakcie bitwy zginął sam cesarz.