Ponieważ 1 funt to niecałe pół kilograma (około 0,4536), mniej więcej w połowie lotu, w okolicy Red Lake (Ontario), systemy samolotu zaalarmowały pilotów o problemach z pompą paliwaSystem kontrolujący wypełnienie zbiorników (wskaźnik paliwa) był uszkodzony i piloci polegać musieli na funkcjonujących urządzeniach kontrolujących przepływ i zużycie paliwa, których jednak parametrem wejściowym był nie rzeczywisty stan wypełnienia zbiorników, tylko wprowadzona ręcznie przed lotem ilość zatankowanego paliwa w kilogramach; ta zaś wskutek błędu obsługi była fałszywa: wprowadzono 22,3 tys. kg, gdy tymczasem naprawdę zatankowano tylko nieco ponad 10,1 tys. kg. w lewym zbiorniku. Awaria pompy nie jest jeszcze na tyle niebezpieczna, by podejmować jakiekolwiek procedury alarmowe, bowiem nawet z niedziałającą w należyty sposób pompą paliwo, pod wpływem grawitacji, powinno zaopatrywać oba silniki. Kiedy jednak po pewnym czasie włączył się alarm sygnalizujący problemy z drugą pompą, kapitan Bob Pearson podjął decyzję o lądowaniu na najbliższym czynnym lotnisku, w Winnipeg odległym o niespełna 200 km.