O 2:38, po 8 minutach od wybuchu pożaru połowa statku była już spalona. Pierwsze wozy straży pożarnej przybyły na molo o 2:41. Większość pasażerów będących na statku rzucała się do wody, a tylko nieliczni schodzili po linach. Pierwsze schodziły kobiety i dzieci. Na statku panowała wielka panika. Do końca akcji gaśniczej zużyto 1,7 mln galonów (6,4 mln litrów) wody z 37 węży gaśniczych. Pożar został ugaszony przed godziną 5:00 rano. Inspekcja zobaczyła makabryczne sceny. Wiele szkieletów pasażerów znajdowało się na korytarzach pokładu, a także w łóżkach. Niektóre z nich prawie całkowicie się spaliły.
Po pożarze W pożarze zginęło od 118 do 139 osób. Większość zmarła z uduszenia lub oparzenia, niektórzy zginęli skacząc z górnych pokładów „Noronica” na molo. Tylko jedna osoba utonęła. Być może byłoby mniej ofiar, gdyby pożar nie wybuchł w nocy. Prawdopodobną przyczyną wybuchu pożaru był zostawiony palący się papieros w pralni statku. Po katastrofie szukano winnych w projektantach statku. Po pierwsze: 36-letni statek powinien zostać zmodernizowany, po drugie: wnętrza parowca zostały wyłożone naoliwionym drewnem, zamiast materiałem ognioodpornym, po trzecie: wyjście ewakuacyjne znajdowało się tylko na jednym pokładzie, a powinno na 5.