Uważa się, że były to jedyne dwie osoby z plemienia Tutsi, które przeżyły masakrę.

Po południu na miejsce przybył też transporter opancerzony UNAMIR, a w nim kanadyjski oficer sił pokojowych, mjr Brent Beardsley oraz dwaj polscy wojskowi, mjr Stefan Steć i Marek Pazik, którzy sfilmowali skutki masakry.

W następnych dniach doszło do kolejnej tragedii w kaplicy pallotynów, w bezpośrednim sąsiedztwie kwater. W kaplicy tej znalazło schronienie około jedenastu Rwandyjczyków z plemienia Tutsi, w tym dzieci, którym udało się przeżyć pierwszy atak. Pożywienie dostarczał im odpowiedzialny za sprawy logistyczne polski pallotyn, brat Zdzisław Olejko. Bojówkarze Interahamwe odkryli jednak, że w kaplicy znajdują się uciekinierzy i podpalili ją, wcześniej wlewając do wnętrza benzynę. Nikt nie przeżył.

Sprawą masakry w Gikondo zajmuje się obecnie Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy.

Bibliografia Google Book Search

Linki zewnętrzne Missing the story: the media and the Rwandan genocide, The International Development Research Centre The Media and the Rwandan Genocide, Allan Thompson, Kofi Annan

Kategoria:1994 w Afryce Kategoria:Ludobójstwo w Rwandzie Gikondo Gikondo