Głos Stefana Martyki na radiowej »Fali 49« niósł daleko w eter prawdę. Twardo i ostro Stefan Martyka wypowiadał każde słowo, w które wierzył. Słowa oburzenia o trupach koreańskich dzieci, o nieszczęsnym Murzynie Mac Ghee, słowa gniewu, gdy wymieniał z imienia i nazwiska morderców gestapowskich, przywracanych do łask i zapraszanych do sztabów anglo-amerykańskich.

12 września 1951 w Teatrze Polskim odbyła się akademia żałobna poświęcona Martyce, a w kilkudziesięciu zakładach pracy zorganizowano tzw. „masówki” honorujące jego osobę. Podobny odzew nadszedł z placówek kulturalnych w całym kraju. 13 września 1951 trumna ze zwłokami zmarłego została wystawiona na widok publiczny w sali Teatru Polskiego, po czym tego samego dnia odbył się pogrzeb. Aktor został pochowany w grobowcu rodziny Lindorfów na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (kwatera 53-4-16). mały|Grób Zofii Lindorfówny i Stefana Martyki na cmentarzu Powązkowskim

Konsekwencje zamachu Audycja „Fala 49” została na antenie. Wkrótce przekształcono ją w program „Fala 49 odpowiada”, w którym dziennikarze PR odpowiadali (zgodnie z duchem ówczesnej propagandy) na niektóre, często bardzo krytyczne wobec władz, listy radiosłuchaczy.