Przeprowadzka do Szwajcarii oraz śmierć W 1947 r. przeprowadził się do Szwajcarii, gdzie dawał występy, lecz bez możliwości wypowiadania się. Korzystał z pomocy różnych asystentów, po kilku zmianach zatrudnił Jana Dirk de Groot. Asystent utrzymywał, że Dajo miał kilku Aniołów Stróżów, posiadał zdolności telepatyczne oraz potrafił leczyć ludzi. Artykuł opublikowany przez „Time” stwierdzał, iż badane przez lekarzy z Zurychu popisy Dajo, nie były fałszerstwem.
11 maja 1948 r. kierowany głosami w swej głowie, Mirin połknął długą igłę, którą dwa dni później, trzeba było usunąć chirurgicznie. Po operacji postanowił pić wyłącznie wodę. Aby udowodnić swoje niezwykłe zdolności, zaraz po wyjściu ze szpitala przechadzał się ulicami Zurychu. Dziesiątego dnia od operacji, tj. 21 maja, de Groot znalazł Dajo leżącego w łóżku w stanie głębokiego transu. Zaniepokojona żona de Groot poleciła sprawdzić co dzieje się z Dajo, lecz dopiero 27 maja asystent odważył się ponownie wejść do pokoju swojego mentora. Niestety Dajo był już martwy. Biegły sądowy orzekł, że