(ang. Ja tu wrócę).

Przeciwnym jego planowi był jednak dowódca marynarki, adm. Chester Nimitz. Uważał on, że wyzwolenie Filipin nie jest potrzebne dla wygrania wojny i poskutkuje tylko zmarnowaniem cennych środków. Ich spór rozwiązał sam prezydent Franklin Delano Roosevelt na spotkaniu w Pearl Harbor. Gen. MacArthur tak, jak się spodziewał, dostał pozwolenie na uderzenie w stronę Filipin.

Przygotowania Po zwycięstwie w bitwie w Zatoce Leyte, opanowaniu licznych wysp w centralnej części archipelagu i przy stałym posuwaniu się do przodu na wyspie Leyte, możliwa stała się operacja wyzwolenia Luzonu, głównej wyspy Filipin. Atak miał nastąpić w pierwszej kolejności od południa, gdyż kluczowym elementem do opanowania wyspy była Zatoka Manilska. Wejścia do niej broniła mała, ale świetnie ufortyfikowana wysepka Corregidor, broniona przez Amerykanów i Filipińczyków dwa lata wcześniej.

Wywiad amerykański dostarczył informacji, iż na wysepce może znajdować się nawet 5 tys. japońskich żołnierzy, do tego liczna artyleria dalekiego zasięgu i działa przeciwlotnicze w nieznanej liczbie. Dowództwo postanowiło, że na pierwszy ogień pójdą spadochroniarze z 503 Spadochronowej Pułkowej Grupy Bojowej pod dowództwem ppłk. George'a M.