mówi, że mają zawieźć drewno na leżące w oddali puste pole i tam złożyć ofiarę. Mieszkańcy wioski postanawiają zrobić to, co im zalecono.

thumb|240px|Stanisław Wyspiański Autoportret, 1902

Tymczasem do Księdza z wizytą przybywa Matka, dowiaduje się ona o związku syna z Młodą, widzi, że tych dwoje łączy miłość. Ona też mówi o konieczności odkupienia win. Młoda opacznie rozumie słowa Matki i Pustelnika, by przebłagać Boga spaleniem tego, co najmilsze i postanawia złożyć ofiarę. Bierze swe dzieci i oddala się z nimi w kierunku, gdzie przygotowany jest stos drzewa do spalenia. Po chwili wieśniacy dostrzegają słup dymu idącego z ogniska i ukazują się tam trzy lecące gołąbki. Wszyscy traktują to jako wróżbę, że Bóg zaprzestanie klęsk i plag. Okazuje się, że Młoda wrzuciła na stos swoje dzieci, jednak sama nie wskoczyła do ognia. Jak oszalała biegnie w stronę wsi, trzymając w ręku płonącą żagiew. Odgraża się, że podpali wioskę. Zostaje ukamienowana przez ludzi, gdyż boją się oni, by nie podpaliła wszystkiego. Pada martwa na stopniach plebanii, Ksiądz nie przychodzi jej z pomocą. Chór chłopów informuje, że piorun uderzył w zagrody wiejskie i te się palą.