Oppenheimer zauważył, że elektron i dziura po zetknięciu ze sobą ulegną anihilacji, uwalniając energię rzędu masy spoczynkowej elektronu w postaci wysoko energetycznych fotonów. Gdyby atom był zbudowany z dziur jako protonów i elektronów, uległby natychmiastowej anihilacji, co nie jest zgodne z obserwowanym zachowaniem atomów. Z kolei Hermann Weyl zauważył, że dziura będzie się zachowywać, jakby miała masę elektronu, podczas kiedy masa protonu jest dwa tysiące razy większa. Kontrowersja została rozwiązana, kiedy Carl Anderson w roku 1932 eksperymentalnie zaobserwował pozytony, które różnią się od elektronów tylko znakiem ładunku elektrycznego. Dziura w morzu Diraca odpowiadała swoimi właściwościami pozytonom.
Zastrzeżenia Morze Diraca pozwoliło teoretycznie przewidzieć istnienie cząstki, którą potem rzeczywiście odkryto, więc można uznać je za potwierdzoną eksperymentalnie teorię, ale większość fizyków uważała taki opis kwantowej natury Wszechświata za niezbyt elegancki. Istnienie morza sugeruje, że cała próżnia wypełniona jest nieskończonym ujemnym ładunkiem elektronów. Aby zneutralizować ten ładunek, sama próżnia musi być dodatnio naładowana w ściśle określony sposób.