Ostatecznie w okolicach 10 sierpnia znajdujące się w gmachu kobiety i dzieci pognano na Wolę, a stamtąd do obozu w Pruszkowie. Około 350 polskich mężczyzn Niemcy rozstrzelali w ruinach Opery (8-9 sierpnia 1944). Świadkowie, którym udało się przeżyć egzekucje, zeznawali, że ofiary były prowadzone do lóż znajdujących się na górnych piętrach Opery. Tam mordowano ich strzałem w tył głowy, a zwłoki zrzucano na scenę bądź widownię. Ciała zamordowanych zostały później spalone przez członków Verbrennungskommando. Po wojnie udało się ustalić nazwiska jedynie 33 ofiar masakry.
„Żywe tarcze” Wielokrotnie miały miejsce wypadki, gdy polskich cywilów pochwyconych w okolicach pl. Teatralnego wykorzystywano w charakterze „żywych tarcz” – osłaniających niemieckie natarcia na powstańcze barykady. 8 sierpnia 1944 esesmani z pułku Dirlewangera przypuścili szturm na polskie pozycje w gmachu Ratusza i okolicach ul. Bielańskiej. Jako osłonę użyli wówczas kilkuset polskich cywilów wyprowadzonych z podziemi Opery – w większości starców, kobiety i dzieci. Niemiecki atak załamał się w ogniu bocznym powstańców, a większość zakładników zdołała dzięki pomocy żołnierzy AK schronić się na terenie opanowanym przez powstańców. Wielu cywilów poniosło jednak śmierć w krzyżowym ogniu.