Innym argumentem uzasadniającym budowę świątyni była daleka odległość do kościoła parafialnego w Jedlni (7 km piaszczystej drogi). Powstanie fabryki, w której produkowano proch, nitroglicerynę (materiały łatwopalne i niebezpieczne), przyczyniło się do tego, że często dochodziło do wybuchów, pożarów, a nawet zdarzały się wypadki śmiertelne. Na miejscu nie było jednak stałego księdza, który udzieliłby ludziom ostatniej posługi. Mowa jest o tym w liście Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich do Kurii Diecezjalnej: „Pracując już od dłuższego czasu wśród robotników w Wojskowej Wytwórni Prochu w Zagożdżonie kilkakrotnie zwracaliśmy uwagę na potrzebę osiedlenia na miejscu księdza. Przez niespełna dwa lata było w tej wytwórni trzy wybuchy, które pociągnęły za sobą kilkanaście ofiar. Ostatni wybuch z dnia 25 marca 1926 roku już pociągnął za sobą 10 ofiar, z których 3 zmarło. Na miejscu jednak księdza nie ma, który w nagłych wypadkach miałby pieczę”.

1 czerwca 1928 rok biskup Paweł Kubicki dokonał poświęcenia kamienia węgielnego, a 12 maja 1929 roku biskup Marian Ryx, ordynariusz diecezji w Sandomierzu wydał dekret na mocy którego erygował nową parafię w Zagożdżonie, przy kościele pod wezwaniem św.