Po godzinnym pościgu za niszczycielami włoskie krążowniki znalazły się w zasięgu dział artylerii głównej HMAS „Sydney”. Ostrzelani Włosi zmienili kurs na południowy, ku brzegom Krety, ale nie przerywali walki. Australijski krążownik, do którego dołączyły teraz wszystkie niszczyciele, podążał za nimi. Nieskuteczna wymiana ognia z obu stron trwała kolejną godzinęAndrzej Perepeczko, Burza nad Atlantykiem. Tom I, s. 484.. W jej trakcie włoskie krążowniki kryły się na przemian za zasłoną dymną, co zmuszało australijskich artylerzystów do przenoszenia ognia z jednego celu na drugi. W końcu około godziny 9.23. udało im się uzyskać bezpośrednie trafienie w „Bartolomeo Colleoni”, które zablokowało ster okrętu. Kolejny pocisk, trafiając w siłownię, unieruchomił włoski krążownik i pozbawił go energii elektrycznej.
Komandor Collins nakazał pozostać przy „Bartolomeo Colleoni” trzem niszczycielom: HMS „Hyperion”, HMS „Ilex” i HMS „Havock”, które miały zatopić nieprzyjacielską jednostkę i zająć się ratowaniem rozbitków, zaś sam na HMAS „Sydney” w eskorcie HMS „Hero” i HMS „Hasty” kontynuował pościg za „Giovanni delle Bande Nere”.