Cnota stoicka jest równoważna dobru i szczęściu. Kto jest prawdziwie cnotliwy, staje się automatycznie dobry, a jego szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych. Wszystko poza cnotą jest moralnie obojętne (adiafora) lub złe. Nie ma więc złych i dobrych zdarzeń – zarówno pożar domu, jak i wygranie na loterii są zdarzeniami naturalnymi, którym nie ma sensu przypisywać znaczenia moralnego. Prawdziwie cnotliwego człowieka pożar własnego domu nie powinien więc smucić, a wygrana na loterii cieszyć.
Cnota była zdaniem stoików naturalnym stanem człowieka, jednak w jej osiągnięciu przeszkadzały większości ludzi „złe popędy”. Popęd jest też naturalnym zjawiskiem duszy, ale staje się zły, kiedy wymyka się spod kontroli rozumu i zmusza do czynów sprzecznych z naturą. Zadaniem cnoty jest więc trzymanie na wodzy popędów i wygaszanie ich. Prawdziwie cnotliwy człowiek nie pragnie i nie lęka się niczego, co byłoby niezgodne z rozumem. Stoicy nazywali ten stan apateją, grecki termin pathe oznacza namiętność, Zenon z Kition definiuje pathe jako: „bezrozumne poruszenie duszy”. Koncepcja apatii nie oznacza jednak postulatu całkowitej obojętności czy nieczułości, zdaniem stoików mędrzec może odczuwać dobre lub rozumne uczucia (gr. eupatheiai).