Sprawa śmigłowca right|thumb|Śmigłowiec Sokół Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Dyrekcja Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zarzuciła pilotowi Henrykowi Serdzie złamanie procedur i zwolniła go z pracy, jednak nie z powodu konkretnego zarzutu dotyczącego wypadku przy Czarnym Stawie; jednym z zarzutów była niesubordynacja. Serda bronił się twierdzeniem, że zwolnienie jest odwetem za krytykę organizacji. Pilot odwołał się do sądu pracy, a w 2005 r. został przywrócony do pracy w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Równocześnie prokuratura postawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy z powodu zaniechania włączenia instalacji antyoblodzeniowej silników, co sugerował wynik przebadania sprawy przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Serda bronił się utrzymując, że instalację włączył, a jeśli nie zadziałała, mogła to być wina właściciela śmigłowca – Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który nie dbał należycie o sprzęt. Ostatecznie został uniewinniony od zarzutu; sąd dopuścił, że wypadek mógł być spowodowany przez śnieg dostający się do silnika.