W czasach pokojowych miały odbywać się raz na kwartał ćwiczenia wybrańców (stawić się u rotmistrza czy porucznika do monstrowania z rusznicą swą dobrze narządzoną, z szablą, siekierą, w sukni swej barwy takiej, jaką mu rotmistrz albo porucznik naznaczy, z prochem, ołowiem do kul...). W potrzebie wojennej miał stawić się u rotmistrza natychmiast i od tej chwili otrzymywał żołd równy temu, jaki otrzymywali inni żołnierze formacji pieszych. Po raz pierwszy wybrańcy zostali użyci pod Wielkimi Łukami i Pskowem podczas wojny polsko-moskiewskiej 1577–1582.

Nigdy nie było tych piechurów więcej niż 2000 w Koronie i kilkuset na Litwie. W drugiej połowie XVII wieku było ich tylko około 1000. Działo się tak dlatego, że dzierżawcy królewszczyzn lekceważyli, a nawet sabotowali uchwały sejmowe o wybrańcach, nie chcąc tracić przypadających na nich czynszów i innych danin. Czasami wykupywali wybraniectwa, częściej starali się wybrańców zastraszyć i siłą ściągnąć należności. W 1595 r. po całym Podhalu i Spiszu szerokim echem odbiła się tragedia Piotra Fleszara, wybrańca ze Szczawnicy, który odmówił dzierżawcy dóbr czorsztyńskich, Janowi Łękawskiemu, zapłaty bezprawnie nałożonego nań czynszu w wysokości 14 zł oświadczając: żem jest wolny od wszelkich czynszów i robót, bo służę Rzplitej i wyprawiłem się na wojnę.