Demonstracyjna współczesność roli granej wówczas przez niego przywoływała krytykom kreacje grane przez innego aktora Jamesa Deana, również noszącego przyciemnione okulary. Cybulski przyznawał, że obaj posługiwali się podobną metodą, lecz o ile Dean przedstawiał „ludzi zwichniętych”, o tyle on – „ludzi, którzy nie potrafili dorównać kroku naszym przemianom”.

Rola Cybulskiego wywołała ożywioną reakcję dziennikarzy, krytyków i widzów. Niewielu, jak np. Zygmunt Kałużyński, ironicznie postrzegało go jako „jazzowego egzystencjalistę”. Większość odczytała postać Maćka jako osobę przewyższającą moralnie Szczukę, do czego przyczyniła się scena, w której Maciek i jego kompan Andrzej (Adam Pawlikowski) wspominają poległych przyjaciół z użyciem szklaneczek z zapalonym spirytusem. Pomimo że Cybulski ukrywał swój wzrok za ciemnymi okularami, Stanisław Grochowiak w recenzji filmu tak konstatował: