Wszyscy urzędnicy polscy, od najniższego stopniem do najwyższego, zdaniem autora są sprzedajni i niesprawiedliwi, a przez zachłanność Polaków szlachta ruska została poniżona i doprowadzona do biedy. Mówi, że zły przykład idzie z samej góry, gdyż król nie uważa korupcji za czyn haniebny.

O wojewodzie Filipie Obuchowiczu i jego podwładnych wyraża się niepochlebnie. Przyczyny utraty Smoleńska upatruje w tym, że zamiast zająć się obroną twierdzy, dowódcy garnizonu marzyli o moskiewskich sobolich futrach i powiększali swój dobytek. Jako przykład podaje moment opuszczenia Smoleńska przez Obuchowicza, któremu dla przewożenia samych tylko pierzyn podstawiono trzysta powozów. W oczach Kamuniaki Obuchowicz swoją osobą i postawą symbolizuje ogół szlachty polskiej. Jest hardym, skorym do bijatyki niezdarnym dowódcą i samochwałą. Drwiąc z jego szlacheckiej pychy, podaje, jakoby Obuchowicz zamierza powrócić pod Smoleńsk z 1200 żołnierzami, aby odebrać twierdzę Rosjanom.