Jedynie szturmowcy z grup posterunek I, posterunek II, częściowo Streify i lotników pod dowództwem Krystyna Strzeleckiego - Zawała wycofywali się według planu. Po dotarciu do grupy przeprawa, barką oraz dwiema łodziami rybackimi przedostali się na drugą stronę Wisły i trafili do kryjówki. Nad ranem małymi grupkami powrócili do Warszawy.
Ciężarówką, prowadzoną przez Sema, w kierunku Chylic jechała grupa rannych wraz z Morro, który odpowiadał za ewakuację oraz transport zabitych. W obawie przed niemieckim atakiem jechali po ciemku, bez włączonych reflektorów, przez co wjechali na szlaban. Jazdę utrudniała też pęknięta chłodnica, przez co musieli robić przerwy, by ochłodzić przegrzany silnik. Podczas jednego z postojów nadjechał wóz strażacki, który zatrzymał Andrzej Morro. Część rannych wsiadła na wóz, a pozostali do ciężarówki holowanej przez samochód strażacki. W trakcie drogi zmarł Ziutek. W Chylicach doktor Brom wraz z sanitariuszkami zajął się rannymi oraz pochował dwóch poległych.
Bilans Choć samą akcję żołnierze Zośki wspominali źle, to jednak spełniła ona swoje zadanie.