Starannie przygotowywana operacja, o której wiedzieli tylko polscy operatorzy i dowództwo misji, rozpoczęła się o godzinie 14:55 - tuż po wywabieniu Dokmanovicia z jego kryjówki w Serbii do Wschodniej Slawonii, gdzie na moście granicznym w rejonie miejscowości Erdut (na której obrzeżach ulokowano bazę Polaków) wraz z ochroniarzem-współpracownikiem przesiadł się do opancerzonego pojazdu kierowanego przez polskiego komandosa; w aucie znajdował się również dowódca operacji. Za nimi podążał samochód z komandosami GROM-u.

Po przejechaniu mostu (ok. godziny 15:00) trasę konwoju zagrodziła wyjeżdżająca zza przygotowanych wcześniej worków z piaskiem ciężarówka Star, zmuszając pierwszy samochód do gwałtownego zjechania w lewo w kierunku szlabanu bazy Polaków. Komandosi błyskawicznie obstawili zablokowany pojazd opancerzony i wyciągnęli z niego obu zaskoczonych Serbów. Dokmanovicia przesłuchali agenci Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii (ICTY), po czym w ochranianym przez Polaków konwoju przewieziono go na lotnisko, skąd został przetransportowany do Hagi.