Van Gogh nie wydawał się być szczególnie zainteresowany samym widowiskiem; pociągało go raczej zbiorowisko ludzkie, opisane w jednym z listów do Bernarda jako "wspaniały, kolorowy tłum, zgromadzony na dwóch lub trzech galeriach". Malując obraz artysta umieścił samą arenę w tle, a skupił się na widzach, z których część wydaje się nie zwracać uwagi na to, co się na tej arenie dzieje. Obraz niezwykłością stylu przypomina inne jego dzieło, Sale taneczną w Arles. Widzów na arenie van Gogh namalował prawdopodobnie po sporządzeniu portretów rodziny listonosza Józefa Roulina, której członków można rozpoznać wśród widzów – pani Roulin, ubrana na czerwono, siedzi w środku z dzieckiem, a jej mąż stoi za nią.

Obraz nosi widoczne wpływy syntetyzmu czy cloisonizmu Paula Gauguina, przejawiające się w spłaszczonej przestrzeni i rezygnacji z indywidualnego przedstawienia postaci na rzecz zwykłych, kolorowych plam obwiedzionych grubym, ciemnym konturem. Jednak w wyrazistości malowidła widać własny, silny temperament twórczy van Gogha i jego głęboko dramatyczne postrzeganie świata.