Prusy i Austria zamierzały – wykorzystując przewagę swoich armii lądowych – zająć najpierw sporne księstwa, a następnie wkroczyć do Jutlandii i kontynuować ofensywę aż do kapitulacji przeciwnika. Gdyby – mimo zajęcia całego półwyspu – Duńczycy nadal stawiali opór, przewidywano desanty na wyspach, co jednak było uzależnione od sytuacji militarnej na morzu.
Stosunek sił Siły morskie obu stron konfliktu nie były sobie równe. Prusy dopiero budowały swoją flotę, podczas gdy Dania słynęła w Europie jako potęga morska dysponująca okrętami i – co najważniejsze – doświadczonymi kadrami. Z drugiej strony Dania nie była do konfliktu przygotowana i chociaż dominowała nad flotą pruską, pierwsze starcie było dla niej zaskoczeniem. Mimo to, natychmiast po otrzymaniu informacji o przekroczeniu granicy przez armię austriacko-pruską, rząd duński nakazał zatrzymać wszystkie statki przeciwników przebywające w duńskich portach, a w morze wyszła fregata Niels Juel, której zadaniem było zwalczanie żeglugi sprzymierzonych w cieśninach. Pojawienie okrętu wywołało panikę wśród niemieckich armatorów, ale szybko zorganizowano siatkę wywiadowczą, która informowała o aktualnym miejscu pobytu duńskiej fregaty. Niemcom pomogła pogoda: w nocy z 11 na 12 marca Niels Juel został uszkodzony przez sztorm i musiał wrócić do Kopenhagi.