26 stycznia 1976 roku wiceprezydent Egiptu Husni Mubarak rozmawiał z ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Egipcie Hermannem Eiltsem na temat wykorzystania wewnętrznych problemów Libii przeciwko niej. 22 lipca 1976 roku rząd Libii oficjalnie zagroził zerwaniem stosunków dyplomatycznych z Egiptem, jeśli ten będzie kontynuował działania wywrotowe. 8 sierpnia doszło do wybuchu w łazience biura rządowego przy placu Tahrir, w którym zostało rannych 14 osób, a egipski rząd i media uznały, że zamach przeprowadzili libijscy agenci. Aresztowano dwóch obywateli Egiptu, których podejrzewano o przeszkolenie przez libijski wywiad w celu przeprowadzenia zamachu. 23 sierpnia został uprowadzony egipski samolot pasażerski. Porywaczami miały być osoby pracujące dla libijskiego wywiadu. Podejrzani zostali schwytani przez władze Egiptu podczas operacji wojskowej, która zakończyła się bez ofiar. W odwecie za oskarżenia przez rząd egipski za współudział w porwaniu, libijski rząd nakazał zamknięcie egipskiego konsulatu w Bengazi.
Libijski rząd twierdził, że odkrył egipską sieć szpiegowską w Libii. Amerykańskie kręgi dyplomatyczne odebrały to jako sygnał, że Libia planuje rozpocząć wojnę z Egiptem, a jeden dyplomata powiedział: