Tego samego dnia w którym Jan Kazimierz opuścił Kraków, pod jego mury nadeszła armia szwedzka i rozpoczęła oblężenie. Niedługo potem Karol X Gustaw otrzymał informację o gromadzeniu się sił polskich niedaleko Tarnowa. Aby odebrać obrońcom Krakowa nadzieję na odsiecz, postanowił zająć pobliskie zamki i rozbić ostatnie siły koronne. Dlatego też 28 września posłał generała Roberta Douglasa do zdobycia Lanckorony, a sam, 30 września, ruszył pod Wiśnicz.
Przed bitwą 2 października, po zdobyciu Wiśnicza i po połączeniu się z siłami generała Roberta Douglasa nadciągającymi z Lanckorony, król Karol X Gustaw postanowił powstrzymać koncentrację wojsk polskich, mogących ruszyć na odsiecz obleganemu Krakowowi, uderzając w nie jak najszybciej. Nie był jednak pewien czy obóz wojsk kwarcianych znajduje się przed czy za Dunajcem, co mogłoby utrudnić potencjalny atak. Wysłał więc pułkownika Christiana von Pretlacha oraz podpułkownika Johana von Rosena z dwoma regimentami rajtarii na zwiad. Ruszyli oni na wschód, w kierunku Wojnicza.