Po kilku godzinach Wanda i Ida wracają do gospodarstwa. Wanda próbuje wymusić groźbą na przybyłym właścicielu informację na temat byłych właścicieli chałupy, jednak nie otrzymuje odpowiedzi. Jadąc z Idą samochodem, wjeżdża pijana do rowu, skąd pojazd musi wyciągnąć chłop z furmanką. Milicjant aresztuje Wandę, choć ta próbuje się zasłonić immunitetem. Noc Ida spędza na rozmyślaniach w pobliskiej parafii.

Gdy Wanda zostaje zwolniona z aresztu, Ida pyta ją o jej zawód. Wanda wyjawia, że w latach 1951–1952 była stalinowską prokurator, która doprowadziła do skazania na śmierć kilku osób w procesach pokazowych, za co zasłużyła na przydomek „krwawa Wanda”. Po drodze kobiety podwożą saksofonistę, który udaje się na koncert do Szydłowa. Parkują przed hotelem „Świt”, gdzie Wanda wypytuje ludzi o Szymona Skibę. W pokoju hotelowym prokurator proponuje Idzie suknię wieczorową, jednak ta w akcie ascezy odmawia. Wanda baluje więc sama, a wróciwszy do pokoju, zarzuca Idzie bycie „małą świętą”. Zawstydzona Ida, gdy Wanda śpi, zakrada się do opustoszałej sali balowej, gdzie ukradkiem wpatruje się w saksofonistę grającego nastrojową muzykę.