Malowane na szkle obrazy musiały być dobrze wypalone, ...iżby dłużej trzymało farbę.. Karą za zły wypał było 6 groszy na zbroję, od każdego przypadku. Nie wolno było podmieniać szkła weneckiego na proste i zalepiać niedolutowanych cyną czy ołowiem dziur.

Szklarze uczyli się sztuki malowania w pracowniach malarzy. Pod koniec XV wieku u malarza krakowskiego Stanisława Starego uczył się zawodu i mieszkał Maciej szklarczyk (sklarczik). Także szklarz Jerzy uczył się u znanego malarza Joachima Libnawa.

Szklarze, vitreatores, zrzeszeni w krakowskim cechu malarzy kupowali szyby, gomółki, szklanice, naczynia w hutach szkła lub od kramarzy w jatkach szklarskich, pokrywali je kolorem, malowali obrazy i wypalali farby. Od XVI wieku szklarze stosowali do zdobienia szkła technikę rysunku diamentowymi ostrzami, szlifowanie i matowanie szkła. Mistrzowie i czeladnicy szklarscy zajmowali się też montażem witraży i przeszkleń „membranas magnas, vitratas”, także z szyb niemalowanych. Szybki montowano do siebie przy pomocy cynowych, ołowianych listew, szprosów o profilu dwuteowym, przy większych przeszkleniach stosowano żelazne, drewniane listwy wzmacniające. Tak składane błony, szyby montowano w okna w drewnianych ramach wykonywanych przez stolarzy.