Najpierw podczas nieudanych prób uruchomienia silnika zmarnowano sporo paliwa. Potem spora część lotu przebiegała z przeciwnym wiatrem. Skutek był taki, że samolot nie doleciał do Czyty. Z powodu braku paliwa załoga musiała awaryjnie lądować w tajdze. Maszyna uległa takim uszkodzeniom, że o dalszym locie nie było mowy.

Dowódca wrócił do Moskwy samolotem rejsowym z Irkucka, a reszta załogi dzień później – pociągiem. Na dworcu powitał ich Szestakow z wiadomością, że zapadła decyzja o kontynuowaniu lotu. Rezerwową maszyną był ANT-4 Dubler. Zadbano nawet o zapasową załogę. Gdyby lotnicy nie czuli się na siłach, z Szestakowem mieli zamiast nich polecieć Wołkowojnow, Buchhold i Danilin. Oczywiście wszyscy zdecydowali, że lecą dalej. Samolot został identycznie oznakowany i 23 sierpnia „nowy” Kraj Rad wystartował z moskiewskiego lotniska. Tym razem bez uroczystości.