Zamach W Krakowie Hans Frank wraz ze swoimi współpracownikami (między innymi SS-Obergruppenführerem Wilhelmem Koppe) o godzinie 22:45 wyruszyli z Dworca Głównego dwiema salonkami doczepionymi do pociągu pospiesznego, przy czym Frank wraz ze swoim adiutantem Pfaffenrothem oraz Gassnerem, Mohrem i Nicklem podróżował w salonce o numerze 1006, zaś Koppe, Gerteis, Fischer i Dazur w salonce o numerze 1001. Dodatkowo w trzecim wagonie osobowym jechało 25 uzbrojonych funkcjonariuszy z niemieckiej Komendy Policji Ochrony Kolei.
Ryszard Nuszkiewicz wspominał (pisownia oryginalna):
„Kedywowcy” podzieleni na trzy grupy uciekli bez strat własnych. Dodatkowo patrol pozorujący odskok za Wisłę spuścił dwie łodzie z portu w Pasterniku koło Niepołomic, oddał kilka demonstracyjnych strzałów karabinowych i wystrzelił rakiety już po drugiej stronie Wisły myląc Niemców. Frank, któremu nic się nie stało, wrócił po kilku godzinach do Krakowa innym składem.