Do Holmesa przybywa trener tamtejszej stadniny z wiadomością, że ostatnio sir Robert zwariował. Zdziwiony detektyw zauważa żartobliwie jesteśmy na Baker Street, a nie na Harley Street. Trener opowiada, że Norberton ostatnio pokłócił się z siostrą i oddał jej ulubionego spaniela karczmarzowi. Nocami spotyka się z nieznajomym osobnikiem w starej krypcie w parku, kazał też mimo letniej pory napalić w piecu, w którym skremowano jakieś ludzkie szczątki. Na dowód trener pokazuje odnaleziony w piecu zwęglony kawałek kości, w którym doktor Watson rozpoznaje fragment kości udowej.

Przyjaciele postanawiają odwiedzić posiadłość pod pozorem wędkowania w tamtejszym jeziorze.

Zatrzymują się w zajeździe Pod Zielonym Smokiem i pożyczywszy od oberżysty owego spaniela, oczekują przy bramie na przyjazd lady Beatrycze, która, jak słyszeli, ma zwyczaj codziennie objeżdżać posiadłość powozem. Watson zatrzymuje powóz zapytując, czy sir Robert przebywa w rezydencji, Holmes spuszcza psa ze smyczy. Spaniel z radosnym szczekaniem podbiega do powozu, lecz jego powitalny nastrój zmienia się w złość. Powóz pośpiesznie odjeżdża. Tak przypuszczałem – mówi Holmes zakładając smycz z powrotem – pies myślał, że to jego pani, ale znalazł w powozie obcą osobę.