Niemcy od samego początku zakładali, że wszystkie prace fizyczne w obozach zagłady – także bezpośrednio związane z procesem eksterminacji – będą wykonywali Arbeitsjuden, czyli żydowscy więźniowie, którym oszczędzono natychmiastowej śmierci w komorach gazowych. Z przybywających do Treblinki transportów wyłączano więc fachowców, których umiejętności były przydatne w obozie, oraz młodych i silnych mężczyzn zdolnych do ciężkiej pracy fizycznej. Liczba „wyselekcjonowanych” zależała od aktualnych potrzeb – czasem z transportów wyłączano kilkaset osób, a w innych wypadkach zaledwie kilka lub nikogo. W strefie przyjęć oraz w strefie administracyjno-mieszkalnej, które zwano potocznie „dolnym obozem”, pracowało przeciętnie od 700 do 1500 więźniów. Do ich zadań należało wyprowadzanie ofiar z wagonów, doprowadzanie ich do rozebrania się do naga, sortowanie zagrabionych ubrań i przedmiotów, obcinanie włosów kobietom, wykonywanie rozmaitych prac na rzecz obozu i jego załogi. Maksymalnie do 300 Żydów pracowało w obszarze zagłady, potocznie zwanym „górnym obozem” lub „obozem umarłych” (niem. Totenlager, yid.Tojtlager).