Franciszek Honiok, również Franz Honiok (ur. 1896, zm. 31 sierpnia 1939 w Gliwicach) – uczestnik powstań śląskich, zamordowany podczas prowokacji gliwickiej, rozpoczynającej niemiecki plan inwazji na Polskę, jedna z pierwszych ofiar II wojny światowej.
Życiorys Dzieciństwo Według różnych źródeł urodził się 28 marca 1899 lub 20 albo 21 marca 1896 roku przy ówczesnej (dziś ulica Wiejska) w Łubiu (ówcześnie Hohenlieben) na Górnym Śląsku w wielodzietnej polskiej rodzinie. Sakramentu chrztu udzielono mu w miejscowym kościele parafialnym pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Wywodził się z niższych warstw społecznych, jednak uchodził za człowieka inteligentnego. Miał obywatelstwo niemieckie, był katolikiem. Mieszkał w Łubiach, leżących na ówczesnych terenach III Rzeszy, gdzie uczęszczał do pobliskiej szkoły elementarnej, zlokalizowanej przy tej samej ulicy, nieopodal kościoła. Nauka odbywała się w języku niemieckim, w domu zaś posługiwano się językiem polskim. Po ukończeniu nauki Franciszek pomagał w prowadzeniu gospodarstwa rolnego.
Okres młodzieńczy Okres dorastania Honioka przypadł na czas I wojny światowej. Po jej zakończeniu dążenia Polaków do przywrócenia granic narodowych doprowadziły do serii zrywów niepodległościowych. W czasie pierwszego (1919) i drugiego powstania śląskiego (1920) młody Honiok nie uczestniczył w walkach, prawdopodobnie ze względu na swój wiek oraz troskę rodziców o bezpieczeństwo rodziny. Polskie organizacje patriotyczne mobilizowały mieszkańców regionu, organizując wiece i zachęcając do poparcia sprawy polskiej. Obiecywano, że w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej ustanie dyskryminacja ludności śląskiej. Idee te trafiały szczególnie do młodych ludzi, w tym do Honioka, który coraz wyraźniej identyfikował się z polskością. Wzorem był dla niego brat Wilhelm, wybrany 5 kwietnia 1920 roku na sekretarza polskiego kółka rolniczego w Łubiu.
Na mocy traktatu wersalskiego z 28 czerwca 1919 roku na Górnym Śląsku miał zostać przeprowadzony plebiscyt dotyczący przynależności państwowej regionu. W tym celu powołano Międzysojuszniczą Komisję Rządzącą i Plebiscytową, a datę głosowania wyznaczono na 20 marca 1921 roku. W okresie przygotowań do plebiscytu Honiok zaangażował się w agitację na rzecz Polski, wykazując się odwagą, mimo niemieckich represji wobec lokalnych działaczy. Jako 22-letni mieszkaniec Lubia wziął udział w głosowaniu. W plebiscycie wyniki głosowania w rodzinnej miejscowości Lubie oraz pobliskich wsiach okazały się wyrównane, za przyłączeniem tych terenów do Polski opowiedziała się połowa mieszkańców. Wynik głosowania na całym obszarze plebiscytowym okazał się ostatecznie niekorzystny dla Polaków – za przyłączeniem do niej głosowało 40,4% uczestników, natomiast 59,5% opowiedziało się za Niemcami. Rezultaty te wywołały falę niezadowolenia i liczne strajki robotnicze w regionie. W odpowiedzi na sytuację Wojciech Korfanty wydał 3 maja 1921 roku rozkaz rozpoczęcia III powstania śląskiego. Wraz z jego wybuchem utworzono Naczelną Władzę na Górnym Śląsku, a Korfanty objął funkcję dyktatora. Do walk o przyłączenie Śląska do Polski dołączyli również mieszkańcy Łubia i okolicznych miejscowości, wśród nich Walenty i Wawrzyniec Szczurkowie, Jan i Wilhelm Grzechcowie, Jan Starościk, Józef Ulfik z czterema synami: Teodorem, Wilhelmem, Klemensem i Nikodemem, a także bracia Franciszek i Wilhelm Honiok.
Siły powstańcze zostały podzielone na trzy główne grupy: „Wschód”, „Południe” oraz „Północ” z dowództwem w Tworogu, do której przydzielono braci Honioków. Franciszek Honiok brał udział w walkach zbrojnych, występując – podobnie jak większość powstańców – w cywilnym ubraniu: marynarce, białej koszuli i nakryciu głowy. Jego brat Wilhelm, posiadający stopień kaprala, pełnił funkcję sanitariusza w garnizonie Lubliniec. Dalsze losy Franciszka Honioka w toku działań powstańczych nie są znane.
Czas po plebiscycie Ostatecznie w maju 1922 roku podpisano konwencję między Polską a Niemcami. W wyniku jego podziału Gliwice, a wraz z nimi Łubie i Kopienica, znalazły się w granicach Republiki Weimarskiej. Granica z Polską przebiegała około dziesięciu kilometrów od tych miejscowości, a jej przekroczenie możliwe było jedynie na podstawie specjalnych przepustek. Po podziale Górnego Śląska 23-letni Honiok przeniósł się do Tarnowskich Gór, znajdujących się wówczas po polskiej stronie granicy. Kierowała nim nadzieja, że w ten sposób jego rodzina uniknie prześladowań i szykan ze strony niemieckich bojówek cywilnych. Wiązał swoją przyszłość z odrodzoną Rzeczpospolitą, w której granicach czuł się bezpieczniej, choć brak jest informacji o jego zajęciach w tym okresie. Nie potrafił jednak odnaleźć się w nowym miejscu i w 1925 lub 1926 roku zdecydował się wrócić w rodzinne strony. Na tę decyzję wpłynęła tęsknota za domem, złagodzenie niemieckich represji wobec ludności polskiej oraz poprawa sytuacji gospodarczej w Republice Weimarskiej. W Niemczech rozpoczął się wówczas okres zwany „złotymi latami dwudziestymi”, w czasie którego śląskie tereny pozostające w granicach Rzeszy były intensywnie wspierane przez rząd w Berlinie w ramach programu pomocy dla niemieckiego Wschodu.
Pomimo zapowiadającej się poprawy warunków życia, rzeczywistość okazała się dla Honioka odmienna. Był on nadal postrzegany przez lokalną społeczność jako uczestnik powstania i polski działacz, a udział w walkach III powstania śląskiego po stronie polskiej spowodował, że władze niemieckie próbowały go deportować i zaczęły dążyć do jego wydalenia z kraju.
W odpowiedzi Honiok złożył skargę do Trybunału Rozjemczego do spraw Obywateli działającego przy Lidze Narodów. Trybunał w Genewie orzekł na jego korzyść, i stwierdził, że Honiok ma prawo zachować obywatelstwo niemieckie, ponieważ jego wcześniejszy wyjazd miał charakter przymusowy i czasowy. Pozostał w Niemczech, odzyskując obywatelstwo tego kraju, lecz przez następne lata nie krył swoich sympatii propolskich.
Poprawa sytuacji gospodarczej w niemieckiej części Górnego Śląska w drugiej połowie lat 20. XX wieku przyczyniła się m.in. do rozwoju rolnictwa. Zamieszkał w pobliskich Pyskowicach (ówczesny ), gdzie działała firma handlująca sprzętem rolniczym i pszczelarskim, w której pracę zamierzał podjąć Honiok. Dzięki znajomości dwóch języków miał szansę na zatrudnienie w biurze przedsiębiorstwa, jednak jego udział w powstaniu śląskim oraz polskie pochodzenie przekreśliły jednak te możliwości. Zatrudniony został jako akwizytor maszyn rolniczych, oferując nowoczesny sprzęt zarówno niemieckim, jak i polskim rolnikom.
Jako przedstawiciel handlowy często podróżował, a liczne spotkania z klientami pochłaniały wiele czasu. W pełni zaangażowany w swoją pracę, Honiok był samotnikiem i nigdy nie założył rodziny. Pozostał kawalerem, uchodząc za osobę nieśmiałą w kontaktach z kobietami, być może z powodu drobnej niepełnosprawności. Od urodzenia miał jedną krótszą nogę, co powodowało lekkie utykanie. Opisany został jako niewyróżniający się, niski rolnik (nie miał nawet 160 cm wzrostu).
Żyjąc na trudnym, przygranicznym obszarze Górnego Śląska w latach 30. XX wieku, Honiok opowiadał się po stronie Polaków, nie ukrywał swoich patriotycznych przekonań i konsekwentnie sympatyzował z Polakami. Mimo że był obywatelem Niemiec, aktywnie angażował się w działania wspierające polskie inicjatywy narodowe. W rodzinnej miejscowości Łubie postrzegano go jako osobę o wyraźnych poglądach propolskich. Według przekazów, podczas lokalnych uroczystości widywano go z biało-czerwoną opaską na ramieniu. Pomimo niewielkiego wzrostu wyróżniał się charyzmą i łatwością w nawiązywaniu kontaktów. Dzięki temu odgrywał istotną rolę w lokalnym środowisku działaczy narodowych, popularyzując sprawę polską.
Przez pewien czas uczestniczył także w kolportażu prasy polskojęzycznej, w tym dziennika Katolik Codzienny, wydawanego w Bytomiu w latach 1923–1931. Aktywnie działał w Związku Polaków w Niemczech, organizacji powstałej w 1922 roku, a zdelegalizowanej przez władze nazistowskie w 1939 roku. Związek ten umożliwiał Polakom pielęgnowanie tożsamości narodowej i wspierał ich integrację we wspólnocie.
W marcu 1938 roku Honiok uczestniczył w I Kongresie Związku Polaków w Niemczech, który odbył się w w Berlinie. W wydarzeniu uczestniczyło około 5 tysięcy delegatów. W roku 1939 przeniósł się do Polski.
Aresztowanie Do realizacji opracowanego planu potrzebna była ofiara spełniająca określone kryteria – osoba znana z propolskich poglądów, mogąca uchodzić za uczestnika rzekomego ataku na radiostację. Zdecydowano, że tzw. „konserwą” zostanie Honiok, który żył samotnie, co prawdopodobnie zwróciło uwagę gestapo, które starało się wybierać ofiary, które nie miałyby żadnej osoby, która mogłaby interweniować po ich zatrzymaniu. Honiok wydawał się idealnym wyborem, był polskim działaczem mniejszościowym notowanym w aktach gestapo, mieszkał w Łubie oddalonej zaledwie o kilkanaście kilometrów od Gliwic, a jego działalność zawodowa sprawiała, że był powszechnie znany w okolicy. Jako akwizytor maszyn rolniczych często przemieszczał się rowerem, odwiedzając gospodarstwa i oferując nowoczesny sprzęt rolny. Nie krył swoich propolskich przekonań, co budziło niechęć wśród niemieckich nacjonalistów. Był też dawnym powstańcem śląskim i członkiem polskiej organizacji mniejszościowej — cechy te sprawiały, że doskonale wpisywał się w scenariusz przygotowany przez autorów prowokacji gliwickiej.
30 sierpnia 1939 roku, po dniu spędzonym w terenie, powrócił zmęczony do domu. Po pracy udał się do gospody „U Jarzombka” w Łubiach, aby napić się piwa i porozmawiać z sąsiadami. W trakcie spotkania podszedł do niego funkcjonariusz Gestapo i oznajmił, że jest zatrzymany.
Ze względu na dobrą znajomość języka polskiego do zatrzymania Honioka zaangażowany został sekretarz służby kryminalnej Gestapo w Opolu, Karl Nowak. Według relacji Nowaka otrzymał polecenie zachowania tajemnicy na wypadek ujawnienia szczegółów operacji.
Po wyprowadzeniu Honioka z gospody umieszczono go na tylnym siedzeniu samochodu. Został wywieziony na wschód do koszar policyjnych w Opolu (inne źródła podają siedzibę gestapo w Opolu lub mówią o dziedzińcu koszar policyjnych w Bytomiu), gdzie spędził noc. Na miejscu podano mu jedzenie i wodę. Został osadzony nie w regularnym areszcie, lecz w prowizorycznej celi zaaranżowanej w jednym z pomieszczeń policyjnego archiwum miejscowej placówki Gestapo. Pomieszczenie to pozbawione było okien i oddzielone od sieni kratą. Więzień otrzymał kilka koców i mógł przenocować na drewnianej ławce. Zatrzymania nie udokumentowano.
Przez cały czas, jak zauważyli jego porywacze, był „apatyczny, jego głowa była stale pochylona”. Następnego dnia przed południem (inne źródła mówią, że było to następnego ranka) Nowak otrzymał polecenie od dr. Deumlinga, by przewieźć Honioka do Gliwic i przekazać go do tamtejszego aresztu policyjnego, w którym miał zostać całkowicie odizolowany od innych więźniów. Porywacze przewieźli go do tego miasta, a po zameldowaniu się w miejscowym komisariacie granicznej policji, umieścili w izolatce. Po wszystkim Nowak został odesłany z powrotem do Opola.