Rodowód literacki – część wykładów wygłoszonych przez Teodora Parnickiego, wydanych w 1974 roku.
O książce Wydanie obejmuje część wykładów wygłoszonych przez Parnickiego na Uniwersytecie Warszawskim w roku akademickim 1972/1973 w charakterze Guest Professora na zaproszenie profesora Jana Zygmunta Jakubowskiego. Tematem wykładów była droga Parnickiego do pisarstwa, jego wczesne utwory, szczególnie Aecjusz, ostatni Rzymianin oraz Słowo i ciało, książka Ewy Nowackiej Kommodus i Marcja, polemika z Sienkiewiczem, która nie znalazła się w książce.
Powołanie pisarza Parnicki porusza w wykładach temat swego powołania. Opowiada, że pomiędzy marcem 1923 a marcem 1924 miał wizję. Niósł kurtkę do kuśnierza, gdy zobaczył scenę z filmu o Robin Hoodzie, w której zamiast Anglików występowali Wizygoci. Pod wpływem wizji zrezygnował z zostania księdzem i postanowił napisać cykl książek o Wizygotach. Ostatecznie go nie napisał, lecz stworzył po wielu latach cykl znacznie obszerniejszy, w którym mieściła się historia całego rozumnego świata. Twórczość Sienkiewicza i Dumasa, którzy obok Ałdanowa, interesowali go najbardziej, nie wskazywała na wysoką misję pisarza historycznego, która wymagałby powołania. Parnicki szukał więc najpierw odrębności dla swej pracy w środowisku klerków, uczonych i mędrców, tworzących własne zakony, które charakteryzowała właściwa im solidarność i sposób porozumiewania się. Od Srebrnych orłów poszukiwał tego mitycznego zakonu, spisując w kolejnych powieściach jego dzieje.
Jako pisarz historyczny w historii próbował odnaleźć przejawy absolutu. Znalazł je w wielkich, ponadnarodowych imperiach. Jego ideałem stał się Rzym, a wzorcem estetycznym raczej Panteon a nie Partenon. Po Rzymie przyciągnęło jego uwagę Bizancjum, herezjarchowie – nestorianie i pelagianie, a później mienszewicy i eserowcy, dla których, jako pokrzywdzonych, miał litość i sympatię. Chciał krzepić nie serca lecz mózgi. Wskazywał na paradoksalność ludzkich wyborów: konserwatywni, średniowieczni scholastycy stawali po stronie ruchu soborowego, podczas gdy humaniści, przedstawiciele nowych prądów bronili papiestwa. Podobnie po wystąpieniu Lutra, najbardziej antyklerykalni i wyszydzający niedostatki Kościoła humaniści, jak Erazm z Rotterdamu i Tomasz Morus, pozostali wierni Kościołowi.
W fantastycznych antyutopiach, takich jak Sen Mitroanii czy Baśń nad baśniami z V tomu Nowej baśni, portretował okrucieństwo i bezwzględność totalitaryzmu. Rezygnacja z buntu przeciw niemu miałaby posmak masochizmu. Rolą mędrca było jednak, jego zdaniem, służyć radą tym, którzy realizują wielkie instytucjonalne koncepcje, a jednostce ukazywać ich dalekowzroczność i kształtowanie się przez dzieje.
Sprzeciwiał się infantylizacji przeszłości. Ludzie z przeszłości nie byli głupcami. Dlatego pisarz może oglądać geniuszów przeszłości jedynie pośrednio, nie ma prawa udawać wszechwiedzącego. Parnicki włączył ten etyczny imperatyw do swojej koncepcji powołania pisarza. Ma on chronić współczesnych sobie przed megalomanią, ale i przed poczuciem niższości. Ostatecznie okazuje się nie mędrcem, członkiem tajemnego zakonu, ale rzemieślnikiem przetwarzającym historię w literaturę. Należy do odpowiedniej gildii, która przyjmuje go na czeladnika, by wyzwolić następnie na mistrza.
Przypisy . . . .
Bibliografia
Kategoria:Twórczość Teodora Parnickiego Kategoria:Utwory literackie z 1974