Demon siedzący – obraz olejny Michaiła Wrubla z 1890 roku, jedno z dzieł rosyjskiego symbolizmu. Znajduje się w zbiorach Galerii Tretiakowskiej w Moskwie.

Obraz przedstawia melancholijnego Demona o androgynicznych rysach, który pogrążony w zadumie, ukazany jest w deformowanej, ekspresyjnej formie. Postać Demona łączy w sobie cechy siły i delikatności. Dzieło nawiązuje do poematu Michaiła Lermontowa, w którym pojawiają się motywy samotności, duchowego rozdarcia oraz wykluczenia. Wrubel wykorzystuje w dziele ornamentację oraz deformację ciała, a także zoomorficzne elementy. Całość obrazu jest bogata w symbolikę, która odzwierciedla wewnętrzny konflikt oraz samotność przedstawionej postaci.

Geneza postaci Pierwsze ślady koncepcji Demona widać już w młodzieńczej pracy Wrubla Spotkanie Anny Kareniny z synem (1878). Scena ta emanuje nieuchwytną, fatalistyczną siłą, pojawiającą się nagle i równie gwałtownie zanikającą. Dynamika kompozycji opiera się na wirującym ruchu, którego epicentrum stanowi punkt w zgięciu ręki Anny, nadający całemu przedstawieniu intensywną ekspresję. Symbolika tej sceny koresponduje z narracją Tołstoja – po tym epizodzie syn Anny, Sierioża, traci dawną tożsamość i powraca już tylko jako przeciętny uczeń. Wrubel podkreśla dramatyczny charakter momentu poprzez niezwykle emocjonalny gest matki, której dłonie zaciskają się na szyi dziecka z niemal duszącą intensywnością. Celowo zastosowana anatomiczna deformacja – układ rąk sugerujący przenikanie przez ciało syna – nie jest błędem początkującego artysty. W dojrzałych pracach Wrubel świadomie odchodził od akademickiej poprawności rysunku, podporządkowując anatomię ekspresji i kompozycji. Było to rozpoznawalnym elementów jego stylu.

Tematyka Demona zainteresowała Wrubla już w 1875 roku, gdy po lekturze libretta opery Antona Rubinsteina Demon pisał do siostry o jej silnym, tragicznym wydźwięku – mimo że nie znał jeszcze samej muzyki. Operę obejrzał dopiero w 1885 roku, a według relacji Nikołaja Prachowa, syna kijowskiego patrona artysty, duże wrażenie wywarła na nim tytułowa rola w wykonaniu Ioakima Tartakowa. Być może właśnie to wydarzenie bezpośrednio zainspirowało artystę do rozpoczęcia pracy nad obrazem Demon siedzący.

Wrubla pociągała jednak nie tyle sama opera Rubinsteina, ile filozoficzna głębia poematu Lermontowa – Demon. Zgodnie z relacją Prachowa, Wrubel często powracał w rozmowach do idei zawartych w utworze literackim, krytykując jego powierzchowne interpretacje. Uważał, że Demon nie jest uosobieniem zła, lecz symbolem wewnętrznej walki ludzkiego ducha, próbującego odnaleźć sens istnienia. Przedstawienie tej idei w malarstwie stało się jego artystycznym celem.

Motyw Demona na stałe zagościł w twórczości Wrubla od połowy lat osiemdziesiątych XIX wieku i towarzyszył mu do śmierci. W listach do rodziny artysta wspominał o zamyśle stworzenia demonicznej tetralogii. Swoją koncepcję przedstawił także Walentinowi Sierowowi, gdy pracował w Odessie, dokąd wyjechał w 1885 roku po przeżyciu zawodów miłosnych, zakochał się bowiem bez wzajemności w Emilii Prachowej – żonie swojego kijowskiego mecenasa.

Szkic

Jedynym zachowanym studium przygotowawczym do obrazu olejnego był Demon (siedzący) – akwarelowy szkic (papier na kartonie, 17 x 27 cm, akwarela, biel, ołówek grafitowy), znajdujący się w zbiorach Galerii Trietiakowskiej (nr inw. 5634). Wrubel rozpoczął opracowywanie ikonografii upadłego anioła w latach osiemdziesiątych XIX wieku, jeszcze podczas pobytu w Kijowie. Poszukując poprzez liczne szkice odpowiedniej formy i charakteru postaci Demona, doszedł do wniosku o konieczności stworzenia malarskiego dzieła, które w pełni odda widzowi bezsens, gorycz, melancholię i poczucie katastrofy istnienia – czyli cechy charakterystyczne dla sztuki końca XIX wieku (fin de siècle).

W szkicu Demon (siedzący) po raz pierwszy została ukształtowana kompozycja, która później znalazła rozwinięcie w obrazie olejnym. Wrubel ukazuje postać młodego, skrzydlatego mężczyzny o androgynicznych cechach, pogrążonego w melancholii i zadumie. W liście do siostry z 22 maja 1890 roku artysta charakteryzuje swoje zamierzenia jako przedstawienie postaci „demonicznej” – półnagiej, siedzącej w zamyśleniu na tle zachodzącego słońca, w otoczeniu symbolicznej przyrody. Postać Demona interpretowana była przez artystę jako duch o cechach zarówno męskich, jak i żeńskich, nie tyle złowrogi, co cierpiący, melancholijny, a zarazem potężny i majestatyczny. Według świadectw współczesnych, w tym śpiewaczki operowej Marii Dułowej, Wrubel był emocjonalnie i twórczo silnie związany z tym motywem. Inne jego przedstawienia uznawał za niewłaściwe, co potwierdza m.in. jego reakcja na inscenizację opery Demon Rubinsteina. Ojciec artysty w korespondencji rodzinnej podkreślał głębokie oddanie syna tej tematyce i przekonanie, że Demon stanie się dziełem przełomowym dla jego kariery artystycznej.

W wersji akwarelowej postać Demona ukazana została w innej pozie i stanie emocjonalnym – bardziej elegijnym, co znajduje analogię w jednym z ilustracyjnych arkuszy do poematu Lermontowa. Późniejsza wersja olejna przekształca ten wyraz – od nastroju lirycznego ku dramatycznemu. Figura zyskała intensywność emocjonalną, emanuje siłą i potencjalną agresją. Wzmocnione zostały również elementy bogoburcze i infernalne.

Proces twórczy Pierwsze, niezachowane obrazy z cyklu demonicznego powstały jeszcze w Kijowie, równolegle z malowidłami do Soboru Świętego Włodzimierza, nad którymi Wrubel pracował w 1887 roku. W korespondencji artysta często powracał do swojego zamysłu, co świadczyło o stałej obecności Demona w jego świadomości. Traktował temat jako wymagający szczególnego skupienia, dojrzałości artystycznej i ciągłego doskonalenia warsztatu. Praca nad wizerunkiem była dla niego procesem długotrwałym, pełnym przerw i powrotów, a także zmagań twórczych. Efektem niemal pięcioletnich rozmyślań nad bohaterem oraz prób, które nie spełniły oczekiwań artysty, był obraz Demon siedzący – pierwsze skończone dzieło demoniady, a także pierwsza z zachowanych prac poświęconych temu tematowi.

Wrubel miał już własną wizję postaci, gdy po skończeniu Demona siedzącego zaczął tworzyć ilustracje do poematu Lermontowa Demon. W przeciwieństwie do romantycznego, mitologicznego wygnańca z raju opisanego w literaturze, Demon Wrubla był bardziej złożony i łączył różne znaczenia. Postać ta ewoluowała – jej wizualna forma przechodziła z jednej warstwy znaczeniowej w kolejną, podobnie jak chrześcijaństwo rozwijało się na podłożu wierzeń pogańskich. Zbieżność czasu powstania scen boskich i demonicznych sugeruje ich powiązanie i nasuwa krytykom sztuki pytanie, czy należy odróżniać pogańskie ujęcie Demona Wrubla od jego chrześcijańskiej i jednocześnie zbuntowanej wersji.

thumb|Kamienica Mamontowa w Moskwie (po renowacji) Obraz Demon siedzący powstał w Moskwie, w domu mecenasa sztuki Sawwy Mamontowa, który według Wiktora Wasniecowa potrafił mobilizować otoczenie do twórczego wysiłku. W maju 1890 roku Wrubel rozpoczął pracę nad Demonem, który – jak sam określał – nie był jeszcze ostateczną, monumentalną wersją postaci demonicznej, lecz jej poetycką zapowiedzią. Praca przebiegała w gabinecie Mamontowa, gdzie artysta mieszkał od grudnia poprzedniego roku, mając do dyspozycji niemal pusty dom i towarzystwo zaprzyjaźnionego syna gospodarza, Wiktora. Dodatkowym elementem rytmu pracy były regularne wyjazdy do Abramcewa, gdzie przebywała rodzina mecenasa. Proces twórczy miał charakter intensywny i pełen trudności technicznych. Według relacji Wiktora Mamontowa, Wrubel pracował z dużą determinacją, wielokrotnie prosząc go o pozowanie. Problemy kompozycyjne, takie jak zbyt duże rozmiary głowy Demona w stosunku do płótna, zmuszały artystę do wielokrotnego jego demontażu i ponownego naciągania na blejtram.

Wrubel ukończył Demona siedzącego w 1890 roku, wykonał go w technice olejnej na płótnie o wymiarach 116,5 x 213,8 cm.

Dzieje obrazu Obraz stosunkowo wcześnie trafił do prywatnej kolekcji mecenasa Władimira Girszmana, znajdował się w niej już na przełomie XIX i XX wieku. Choć dokładna data oraz okoliczności nabycia obrazu pozostają nieznane, jego obecność w zbiorach tego kolekcjonera jest dobrze udokumentowana. Obraz został przedstawiony publiczności dwukrotnie: na wystawach zorganizowanych przez „Mir iskusstwa” w Moskwie w listopadzie 1902 roku oraz w Petersburgu w lutym 1903 roku. Był także jednym z dzieł, które dzięki zaangażowaniu żony kolekcjonera zostały zaprezentowane na Wystawie Sztuki Rosyjskiej w Paryżu w 1906 roku.

W czasie rewolucji październikowej, w obliczu zagrożenia dla prywatnych zbiorów, część kolekcji Girszmana, w tym Demon siedzący, została zabezpieczona dzięki działaniom Igora Grabara. Obraz trafił tymczasowo do Galerii Tretiakowskiej w Moskwie jako depozyt poste restante, gdzie jest przechowywany pod numerem inwentarza 5600.

Technika malarska thumb|Demon siedzący (zbliżenie na „kryształy”) Demon siedzący ukazuje unikalną syntezę akademizmu, symbolizmu i modernizmu, typową dla stylu Wrubla. Obraz stanowi przykład autorskiego podejścia artysty, który łączy różne techniki malarskie: malarstwo szpachlowe („krystaliczne”), oparte na reliefowej formie, technikę korpusową (pastoso), polegającą na nakładaniu gęstych, kryjących warstw farby, oraz tendencję do geometryzacji kształtów. Te zabiegi formalne pozostają w ścisłym związku z warstwą znaczeniową dzieła – „demoniczność” postaci wyrażona jest poprzez tektoniczność kompozycji oraz jej niemal rzeźbiarski charakter.

Elementem tej stylistyki jest sposób prowadzenia pędzla – obraz został zbudowany z szerokich, podzielonych pociągnięć, które miejscami rozpraszają się w pojedyncze plamy, a innym razem układają się w kształty przypominające ogromne kwiaty. Ta mozaikowa technika konstruowania formy jest charakterystyczna dla malarskiego języka Wrubla.

Kolorystyka opiera się na lokalnych barwach i prawie monochromatycznej karnacji (grisaille), z ograniczonymi akcentami chromatycznymi. Tło, bogate w intensywne kolory, przypomina mozaikę lub emalię, wzmacniając napięcia przestrzenne i dekoracyjność przedstawienia. Zderzenie ciepłych i zimnych tonów wzmacnia efekt przestrzeni. Wróbel używa intensywnego koloru tła, by wzmocnić wrażenie nacisku przestrzeni dalszej na bliższą, podczas gdy chłodne barwy pojawiają się na najbliższych elementach – dolnej partii ciała i podstawie. Rozbielony, umowny światłocień oraz kolorowe refleksy potęgują kontrast chłodnej plamy w ciepłym otoczeniu, zaburzając percepcję widza. Efekt ten wspiera iluzję braku pierwszego planu. Warstwa malarska dzieła zdradza wpływy sztuki bizantyńskiej i weneckiego renesansu, szczególnie widoczne w konstrukcji tła i kolorystyce przypominającej mozaiki bazyliki św. Marka oraz malarstwo Belliniego.

Kompozycja Forma obrazu zdaje się rozpadać na płaszczyźnie i wymaga wysiłku percepcyjnego, by poskładać i utrzymać w całości mozaikę kompozycji. Połączenie namacalności kształtów z dekoracyjnością sprawia, że widz waha się między odbiorem realistycznym a ozdobnym. Kompozycja dzieła jest tak zaplanowana, że nie da się wybrać jednej z tych możliwości. W rezultacie powstaje wrażenie, że forma jednocześnie się tworzy i rozpada.

Kompozycja opiera się na zasadzie reliefu – jasne tony wyznaczają pierwszy plan, a ciemne tło funkcjonuje jako ciężka, niemal przylegająca płaszczyzna. Przestrzeń na obrazie jest skondensowana, prawie spłaszczona. Wrubel połączył w obrazie plany przestrzenne – figura zostaje wciśnięta w tło, a rolę głębi przejmuje nieobecny pierwszy plan.