Drugi rajd na Ocean Indyjski, kryptonim SA-1-GO – operacja morska przeprowadzona przez Cesarską Marynarkę Wojenną Japonii w marcu 1944 roku, wymierzona w żeglugę aliancką na Oceanie Indyjskim.

W rajdzie uczestniczyły trzy japońskie krążowniki ciężkie i jeden niszczyciel. Jego rezultaty okazały się bardzo skromne, gdyż Japończykom udało się zatopić tylko jedną aliancką jednostkę, którą był brytyjski frachtowiec SS „Behar”. Około 70 rozbitków zostało niedługo później zamordowanych na pokładzie krążownika „Tone”.

Była to ostatnia operacja przeprowadzona przez nawodne rajdery państw Osi podczas II wojny światowej.

Preludium Na początku 1944 roku wojna na Pacyfiku przybrała obrót wyraźnie niekorzystny dla Japonii. W lutym pod naciskiem amerykańskiej Pacific Fleet japońska Połączona Flota była zmuszona opuścić swoją kluczową bazę w atolu Truk. Znaczną liczbę okrętów przerzucono ze środkowego Pacyfiku do Singapuru i na Penang.

Za obronę brytyjskich posiadłości i szlaków żeglugowych na Oceanie Indyjskim odpowiadała , na której czele stał adm. James Somerville. Do końca kwietnia 1944 roku miała ona zostać wzmocniona do stanu 146 okrętów, w tym 3 pancerników, 2 lotniskowców, 14 krążowników i 24 niszczycieli. Niemniej Somerville – przy pełnym poparciu brytyjskiej admiralicji – realizował strategię defensywną, ukierunkowaną na oszczędzanie własnych sił. Pod koniec lutego 1944 roku – na wieść o przebazowaniu części japońskiej floty do Azji Południowo-Wschodniej i w obawie przed powtórzeniem niszczącego rajdu z wiosny 1942 roku – zaproponował wycofanie Eastern Fleet z Cejlonu do baz na Malediwach. Propozycja ta nie uzyskała jednak poparcia admiralicji, a Somerville wycofał się z niej na początku marca, gdy okazało się, że Japończycy nie planują poważniejszej ofensywy na Oceanie Indyjskim.

W pierwszym kwartale 1944 roku aliancka żegluga na Oceanie Indyjskim poniosła poważne straty na skutek ataków okrętów podwodnych państw Osi. W przeciągu trzech miesięcy 16 okrętów podwodnych – 7 niemieckich U-Bootów i 9 okrętów japońskich – zatopiło 30 alianckich statków o łącznym tonażu ponad 180 tys. BRT. W trakcie tych działań załogi : I-8, , , dopuściły się zbrodni na rozbitkach ze statków „British Chivalry”, „Sutlej”, „Palma”, „Ascott”, „Nancy Moller”, „Tjisalak” i „Richard Hovey”.

Jednocześnie dowództwo Cesarskiej Marynarki Wojennej postanowiło przeprowadzić nawodny rajd przeciwko alianckiej żegludze. Planowanej operacji nadano kryptonim SA-1-GO. Do udziału wyznaczono krążowniki ciężkie „Tone”, „Chikuma” i „Aoba” oraz niszczyciel „”. Rajdem dowodził wiceadm. , dowódca 16. dywizjonu krążowników. Jego okrętem flagowym była „Aoba”.

Działania rajderów wspierał „Zespół zabezpieczenia i zaopatrzenia”, w którego skład wchodziły lekkie krążowniki „” i „Kinu” oraz trzy niszczyciele. Ich zadaniem było umożliwić ciężkim krążownikom bezpieczne przejście przez Cieśninę Sundajską. Działania rozpoznawcze na korzyść zespołu wiceadm. Sakonju prowadziło 10 średnich bombowców oraz 3–4 duże łodzie latające z baz na Jawie i Sumatrze. Ponadto japońska 8. flotylla okrętów podwodnych wydzieliła 3 lub 4 jednostki celem monitorowania ruchów Eastern Fleet.

Przebieg 27 lutego 1944 roku japoński zespół opuścił kotwicowisko na . 1 marca dotarł do wyspy Bangka i jeszcze tego samego dnia wypłynął na Ocean Indyjski. Japońskie rajdery miały operować w centralnej części oceanu, na szlaku żeglugowym prowadzącym z portu Aden w Jemenie do Fremantle na zachodnim wybrzeżu Australii. W tym okresie na skutek działań alianckich okrętów podwodnych japońska flota handlowa odczuwała już dotkliwy niedobór statków. Z tego powodu wiceadm. Sakonju rozkazał kapitanom swoich okrętów, aby unikali zatapiania nieprzyjacielskich statków i przejmowali je jako pryz. thumb|SS „Behar” (1943)

Po wpłynięciu na Ocean Indyjski japoński zespół częściowo się rozproszył. Krążowniki ciężkie poruszały się w szyku torowym, przeszukując łuk o rozpiętości 60 mil morskich, nie utrzymując ze sobą kontaktu wzrokowego.

9 marca około godziny 10:00, w odległości około 500 mil morskich na południe od Wysp Kokosowych, mniej więcej w połowie drogi między Kolombo a Fremantle, „Tone” dostrzegł brytyjski frachtowiec SS „Behar”. Statek ten odbywał rejs z Melbourne przez Bombaj do Liverpoolu, przewożąc ładunek 796 ton cynku oraz żywność. Miał wyporność 7840 ton, był uzbrojony w dwa działa uniwersalne, działka przeciwlotnicze i wyrzutnie bomb głębinowych, a także był wyposażony w ASDIC.

Za pomocą lampy sygnalizacyjnej „Tone” nakazał frachtowcowi zastopować maszyny. Brytyjska jednostka zignorowała polecenie, stąd – wbrew wyraźnym rozkazom wiceadm. Sakonju – dowódca krążownika kpt. Haruo Mayuzumi wydał rozkaz jej ostrzelania z dział 203 mm. Kilkukrotnie trafiony „Behar” stanął w płomieniach i zatonął w ciągu 20 minut. Od japońskiego ostrzału zginęło trzech członków załogi. Rozbitków w liczbie 115 osób (według innych źródeł – 104 lub 108) podjęto z wody i zabrano na pokład „Tone”.

Przed zatonięciem „Behar” zdołał wysłać sygnał alarmowy. Alianckie dowództwo dowiedziało się jednak o utracie statku dopiero 17 marca. Niemniej Sakonju uznał, że dalszy pobyt na Oceanie Indyjskim wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem i nakazał zakończenie operacji.

Mord na rozbitkach z „Behara” thumb|Japoński krążownik ciężki „Tone”, na którego pokładzie zamordowano rozbitków z „Behara” Japońscy marynarze, którzy wyciągnęli z wody rozbitków z „Behara”, ograbili uratowanych z większości przedmiotów osobistych. Jeńcy zostali także skrępowani i zdarto z nich większość odzieży. Pierwszy oficer William Phillips, który zaprotestował przeciwko takiemu traktowaniu, został pobity kijem. W pewnym momencie zainterweniował pierwszy oficer „Tone”, kmdr. Junsuke Mii, który rozkazał marynarzom rozwiązać jeńców, a rannym udzielić pomocy medycznej. Rozbitków przez kilka godzin trzymano na pokładzie „Tone” bez osłony przed promieniami tropikalnego słońca. Następnie uwięziono ich w kabinach pod pokładem. Panował tam dotkliwy upał i zaduch. Jeńcy otrzymywali skąpe racje żywności i wody, a wyjście na pokład i skorzystanie z prymitywnej latryny przy burcie okrętu było dozwolone tylko dwa razy dziennie. Gdy kmdr. Mii nie znajdował się w pobliżu, strażnicy brutalnie bili i dręczyli jeńców.

Jeszcze tego samego dnia, w odpowiedzi na meldunek informujący o zatopieniu „Behara” i wzięciu do niewoli rozbitków, wiceadm. Sakonju drogą radiową zganił dowódcę „Tone” za to, iż ten nie podjął próby przejęcia statku i obarczył się tak dużą liczbą jeńców. Rozkazał jednocześnie „pozbyć się” wszystkich rozbitków z wyjątkiem kapitana, pierwszego mechanika i radiotelegrafisty. Pod pretekstem, iż przesłuchanie jeńców nie zostało jeszcze zakończone, kpt. Mayuzumi chwilowo odłożył wykonanie rozkazu. 10 marca, pod wpływem sugestii kmdr. Mii, który stanowczo sprzeciwiał się mordowaniu rozbitków, kapitan wysłał wiadomość do płynącego na „Aobie” wiceadmirała, prosząc o zgodę na wysadzenie jeńców na ląd. W odpowiedzi Sakonju powtórzył rozkaz likwidacji rozbitków. Tymczasem Mii zwołał naradę, w której trakcie większość oficerów poparła jego stanowisko, aczkolwiek niektórzy opowiedzieli się za wykonaniem rozkazu. Kpt. Mayuzumi miał z kolei prezentować chwiejną postawę. Ostatecznie 15 marca „Tone” wraz z jeńcami zawinął do portu w Batawii.

Dzień po zawinięciu „Tone” do portu, z flagowej „Aoby” nadszedł rozkaz wysadzenia 15 jeńców na ląd. Wśród osób, które wybrał Mii, znalazły się dwie kobiety. Komandor nie ustawał jednocześnie w zabiegach, aby ocalić życie pozostałych jeńców. 17 marca pod wpływem jego próśb Sakonju zgodził się odesłać do obozu jenieckiego kolejnych 15 jeńców – wszystkich pochodzenia indyjskiego. Mii samowolnie podwyższył tę liczbę do 30 osób.

Wkrótce Mii odbył kolejną rozmowę ze zwierzchnikami. Jej przebieg był gwałtowny. Pod pretekstem, iż obóz jeniecki w Batawii jest przepełniony, kpt. Mayuzumi oraz oficer sztabowy 16. dywizjonu krążowników, kpt. Shimanouchi, wydali rozkaz zamordowania wszystkich jeńców, którzy pozostawali jeszcze na krążowniku. 18 marca „Tone” wypłynął z portu. Tego samego wieczora, gdy krążownik znajdował się już na pełnym morzu, jeńców skrępowano i wyprowadzono na pokład w części rufowej okrętu. Japońscy marynarze, którymi dowodził por. Tani Ishikara, brutalnie znęcali się nad ofiarami, bijąc je oraz kopiąc w brzuchy i genitalia. Ostatecznie wszystkich jeńców ścięto mieczami, a zwłoki wyrzucono za burtę. Ofiarą masakry padło 70 lub 72 marynarzy i pasażerów „Behara”.

Epilog Rezultaty rajdu okazały się bardzo skromne. „Behar” był jedynym alianckim statkiem, który zdołali zatopić Japończycy.

Rajd ten był jednocześnie ostatnią operacją przeprowadzoną przez nawodne rajdery państw Osi podczas II wojny światowej.

6 marca 1944 roku w rejonie cieśniny Lombok amerykański okręt podwodny nawiązał kontakt radarowy z lekkimi krążownikami „Ōi” i „Kinu”. Mylnie zinterpretowawszy działania Japończyków, alianci uznali, że mogą one stanowić wstęp do ataku na australijskie porty Perth lub Fremantle. Siły morskie i powietrzne w zachodniej Australii postawiono na kilka dni w stan podwyższonej gotowości.

Po zakończeniu wojny brytyjski trybunał wojskowy w Hongkongu uznał wiceadm. Naomasę Sakonju winnym mordu na rozbitkach z SS „Behar” i skazał go na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano w 1948 roku. Dowódca „Tone” kpt. Haruo Mayuzumi został skazany na karę 7 lat więzienia.

Uwagi

Przypisy

Bibliografia

Kategoria:1944 w Azji Kategoria:Działania zbrojne w 1944 Kategoria:Japońskie operacje morskie w wojnie na Pacyfiku Kategoria:Zbrodnie Cesarskiej Marynarki Wojennej podczas wojny na Pacyfiku Kategoria:Zbrodnie japońskie na jeńcach wojennych podczas wojny na Pacyfiku