Day of Infamy () – popularna nazwa przemówienia wygłoszonego przez Franklina D. Roosevelta, 32. prezydenta Stanów Zjednoczonych, na wspólnym posiedzeniu Kongresu 8 grudnia 1941 roku. Przemówienie to znane jest ze słynnego pierwszego wersu, który Roosevelt rozpoczął słowami: Yesterday, December 7, 1941 – a date which will live in infamy („Wczoraj, 7 grudnia 1941 roku – w dniu, który pozostanie w pamięci jako hańba”).

W niedzielę 7 grudnia 1941 roku baza Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w Pearl Harbor na Terytorium Hawajów została zaatakowana z zaskoczenia przez lotnictwo Japońskiej Cesarskiej Marynarki Wojennej, co doprowadziło do zniszczenia licznych amerykańskich okrętów i samolotów oraz śmierci ponad 2400 amerykańskich żołnierzy i cywilów. Po konsultacji z gabinetem, Roosevelt postanowił wygłosić przemówienie przed połączonymi izbami Kongresu następnego dnia.

Przemówienie Roosevelta zostało sformułowane tak, aby wzmocnić wizerunek Stanów Zjednoczonych jako ofiary niesprowokowanej japońskiej agresji i silnie odwoływało się do idei patriotyzmu. Decyzja Roosevelta o szybkim wygłoszeniu przemówienia przyczyniła się do jego retorycznej siły. Według Sandry Silberstein, przemówienie wpisywało się w ugruntowaną tradycję, zgodnie z którą poprzez konwencje retoryczne prezydenci przejmują nadzwyczajne uprawnienia jako naczelny dowódca, minimalizują sprzeciw, oczerniają wrogów, a życie ludzkie zostaje podporządkowane obronie narodu ponownie zjednoczonego pod Bogiem.

Przemówienie spotkało się z natychmiastowym i pozytywnym odzewem oraz miało długotrwały wpływ. Jest to jedno z najsłynniejszych przemówień amerykańskiej polityki. Było transmitowane na żywo przez radio i przyciągnęło największą rzeszę słuchaczy w dziejach amerykańskiego radia – słuchało go ponad 81% dorosłych Amerykanów. Wkrótce po przemówieniu prezydenta Kongres niemal jednogłośnie wypowiedział wojnę Japonii, wyznaczając moment formalnego przystąpienia Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej. Biały Dom otrzymał następnie szereg telegramów chwalących postawę Roosevelta. Przemówienie zostało później wykorzystane w wielu filmach dokumentalnych i fabularnych. Dzień 7 grudnia 1941 roku, opisany przez Roosevelta jako „data, która pozostanie w pamięci jako hańba”, był w kolejnych dekadach porównywany z 22 listopada 1963 roku, datą zamachu na Johna F. Kennedy’ego i atakami terrorystycznymi z 11 września 2001 roku.

Tło thumb|Franklin D. Roosevelt w 1940 roku Franklin D. Roosevelt urodził się w 1882 roku w hrabstwie Dutchess w stanie Nowy Jork. Początkowo pracował w kancelarii prawnej, a później został członkiem Senatu stanu Nowy Jork. Pełnił funkcję zastępcy sekretarza Marynarki Wojennej za czasów prezydenta Woodrowa Wilsona i został wybrany 44. gubernatorem Nowego Jorku. Wygrał wybory prezydenckie w 1932 roku i został zaprzysiężony na prezydenta w 1933 roku. Został ponownie wybrany w 1936 roku, a w 1940 roku – jako pierwszy człowiek w historii Stanów Zjednoczonych – kandydował ponownie i został wybrany na trzecią kadencję.

7 grudnia 1941 roku o godzinie 7:48 HST amerykańska baza wojskowa w Pearl Harbor na Hawajach została zaatakowana przez 353 samoloty Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii. W rezultacie zniszczeniu uległo 21 amerykańskich okrętów wojennych i około 350 samolotów, a ponad 2400 żołnierzy i cywilów straciło życie. Roosevelt został poinformowany o ataku krótko po godzinie 13:00 EST, podczas lunchu z Harrym Hopkinsem. Frank Knox, sekretarz marynarki wojennej, wysłał wiadomość telegraficzną o treści: Air raid on Pearl Harbor. This is not drill („Nalot na Pearl Harbor. To nie są ćwiczenia”). Roosevelt nakazał mobilizację całego personelu wojskowego. Jego sekretarz stwierdził, że ataki przeprowadzono całkowicie bez ostrzeżenia, gdy oba narody panowały w pokoju. Roosevelt skonsultował się ze swoim gabinetem i członkami Kongresu. Według George’a T. McJimseya, Roosevelt nakazał im nie obwiniać Japończyków za atak, lecz skupić się na fakcie, że Stany Zjednoczone są „zamieszane w wojnę”. Brytyjski premier Winston Churchill zadzwonił do Roosevelta z Chequers i powiedział: We are all in the same boat now („Teraz wszyscy jesteśmy w tej samej łodzi”).

Chociaż Roosevelt był częściowo sparaliżowany przez polio, powszechnie postrzegano go jako charyzmatycznego mówc. Laura Crowell z Uniwersytetu Waszyngtońskiego napisała, że Roosevelt pilnie pracował nad swoimi przemówieniami i regularnie przedstawiał podstawowe myśli, które chciał zawrzeć w przemówieniu [...]. [Doprowadzał] rękopis do precyzyjnej długości; treść i ton, jakich pragnął, są obecnie powszechnie zrozumiałe. Roosevelt postanowił wygłosić przemówienie przed połączonymi izbami Kongresu następnego dnia. McJimsey napisał, że atak nadał prezydentowi „określony kierunek i cel [działań]”.

Przemówienie przed Kongresem thumb|Roosevelt wygłasza przemówienie przed Kongresem

Przemówienie trwało ok. 6 minut i 30 sekund i zostało wygłoszone przed połączonymi izbami Kongresu o godzinie 12:30 8 grudnia 1941 roku. Sekretarz stanu Cordell Hull zalecił Rooseveltowi poświęcenie większej ilości czasu na przedstawienie stosunków japońsko-amerykańskich, na które składały się liczne długotrwałe relacje międzyludzkie, lecz próby znalezienia pokojowego rozwiązania sporu politycznego okazały się nieudane. Roosevelt ograniczył jednak te wątki, wierząc, że krótsze przemówienie będzie miało bardziej dramatyczny efekt. Zrewidowane oświadczenie Roosevelta było silniejsze ze względu na stanowcze naleganie, aby potomność poparła amerykański pogląd na atak. Miało ono być nie tylko osobistą odpowiedzią Roosevelta, ale też oświadczeniem w imieniu całego narodu amerykańskiego w obliczu wielkiej zbiorowej traumy. Według socjologa Jeffreya C. Alexandra i innych autorów książki Cultural Trauma and Collective Identity, przemówienie to miało na celu skrystalizowanie i ukierunkowanie reakcji narodu na zbiorowe oburzenie i determinację w wysiłku wojennym.

Pierwszy akapit przemówienia został sformułowany tak, aby wzmocnić wizerunek Stanów Zjednoczonych jako ofiary niesprowokowanej japońskiej agresji. Pierwotny projekt pierwszego zdania brzmiał: a date which will live in world history („data, która zapisze się w historii świata”). Roosevelt przeformułował je jednak na „datę, która przejdzie do historii jako hańba”. Zamiast mówić w stronie czynnej („Japonia zaatakowała Stany Zjednoczone”), Roosevelt wybrał stronę bierną, aby podkreślić status Stanów Zjednoczonych jako ofiary. Prezydent powiedział:

Roosevelt stwierdził, że odległość między Japonią a Hawajami wyraźnie wskazuje na to, że atak został zaplanowany „kilka dni, a nawet tygodni temu”. Kwestia „naruszania neutralności” została dodatkowo wzmocniona przez wzmiankę o trwających negocjacjach dyplomatycznych z Japonią, które Roosevelt określił jako cynicznie i nieuczciwie prowadzone przez japoński rząd, podczas gdy ten potajemnie przygotowywał się do wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Roosevelt świadomie starał się unikać bardziej abstrakcyjnych idei, które znalazły się w przemówieniu prezydenta Wilsona do Kongresu wygłoszonym w kwietniu 1917 roku, kiedy Stany Zjednoczone przystąpiły do I wojny światowej. Wilson przedstawił w nim strategiczne zagrożenie ze strony Niemiec i podkreślił idealistyczne cele stojące za udziałem Ameryki w wojnie. W latach 30. XX wieku opinia publiczna w USA zdecydowanie sprzeciwiła się takiemu stanowisku i z niepokojem podchodziła do idealistycznych wizji przekształcania świata poprzez wojnę sprawiedliwą. Przemówienie Roosevelta było bardziej skierowane do prostych uczuć patriotycznych, a nie do wzniosłych idei. Prezydent nawiązał jednak symbolicznie do wypowiedzenia wojny Niemcom przez jego poprzednika w 1917 roku: na wspólnym posiedzeniu Kongresu towarzyszyła mu Edith Bolling Wilson, wdowa po prezydencie Wilsonie.

thumb|Wrak USS „Arizona” płonący po ataku na Pearl Harbor Przyjęta przez Roosevelta „retoryka hańby” zyskała dodatkowy wydźwięk dzięki temu, że nawiązywała do schematu wcześniejszych narracji o wielkich amerykańskich porażkach. Bitwa nad Little Bighorn w 1876 roku i zatonięcie USS „Maine” w 1898 roku były źródłem gwałtownego oburzenia w kraju i determinacji do podjęcia walki z wrogiem. Klęski i niepowodzenia były za każdym razem przedstawiane jedynie jako punkt wyjścia do ostatecznego i pewnego zwycięstwa. Według Sandry Silberstein, przemówienie Roosevelta wpisywało się w ugruntowaną tradycję, zgodnie z którą „poprzez konwencje retoryczne prezydenci przejmują nadzwyczajne uprawnienia jako naczelni dowódcy, minimalizują sprzeciw, oczerniają wrogów, a życie ludzkie staje się podporządkowane obronie narodu ponownie zjednoczonego pod Bogiem”. Roosevelt mistrzowsko wykorzystał ideę kairos, odnoszącą się do szybkiego mówienia; to nadało przemówieniu siłę i retoryczną wagę. Wygłaszając swoje przemówienie dzień po ataku na Pearl Harbor, Roosevelt przedstawił się jako natychmiast gotowy do stawienia czoła temu problemowi, wskazując na jego wagę zarówno dla niego samego, jak i dla całego narodu.

Roosevelt podkreślił również, że „nasz naród, nasze terytorium i nasze interesy są w poważnym niebezpieczeństwie” i zwrócił uwagę na doniesienia o japońskich atakach na Pacyfiku pomiędzy Hawajami a San Francisco. Dążył do uciszenia ruchu izolacjonistycznego, który prowadził kampanię przeciwko amerykańskiemu zaangażowaniu w wojnę w Europie. Prezydent zakończył swoje przemówienie słowami:

Wpływ i pamięć thumb|Franklin D. Roosevelt podpisuje deklarację wypowiedzenia wojny Japonii Przemówienie Roosevelta miało natychmiastowy i długotrwały wpływ oraz zostało uznane za jedno z najsłynniejszych przemówień w historii amerykańskiej polityki. 33 minuty po jego zakończeniu Kongres oficjalnie wypowiedział wojnę Japonii, a tylko jedna reprezentantka, Jeannette Rankin, zagłosowała przeciwko tej deklaracji. Przemówienie było transmitowane na żywo przez radio i przyciągnęło największą rzeszę słuchaczy w historii amerykańskiego radia – ponad 81% dorosłych Amerykanów włączyło odbiorniki, aby go wysłuchać. Reakcja na przemówienie była pozytywna, zarówno w Kongresie, jak i poza nim. Samuel Irving Rosenman, który był doradcą Roosevelta, opisał to wydarzenie jako najbardziej dramatyczne widowisko w Izbie Reprezentantów. Stwierdził, że duch współpracy był w równym stopniu obecny zarówno po stronie Demokratów, jak i Republikanów, a nowe poczucie jedności, które nagle zaistniało w Izbie 8 grudnia, wspólny cel stojący za przywództwem prezydenta, wspólna determinacja, by doprowadzić sprawy do końca, były typowe dla tego, co działo się w całym kraju.

Biały Dom został zasypany telegramami chwalącymi postawę Roosevelta. Jeden z pisarzy napisał: Tej niedzieli byliśmy zasmuceni i przerażeni, ale Wasza nieograniczona odwaga nas zjednoczyła. Punkty rekrutacyjne były przepełnione falą ochotników i musiały pełnić dyżury 24-godzinne, aby poradzić sobie z tłumem osób chcących wstąpić do wojska, których liczba, jak donoszono, była dwukrotnie większa niż po wypowiedzeniu wojny Niemcom w 1917 roku. Ruch antywojenny i izolacjonistyczny załamał się po przemówieniu Roosevelta, a nawet najzagorzalsi krytycy prezydenta podporządkowali się jego stanowisku. Charles Lindbergh, który był czołowym izolacjonistą, wydał oświadczenie popierające przemówienie Roosevelta. Powiedział: Nasz kraj został zaatakowany siłą oręża i siłą oręża musimy odpowiedzieć. Musimy teraz dołożyć wszelkich starań, aby zbudować najpotężniejszą i najskuteczniejszą Armię, Marynarkę Wojenną i Siły Powietrzne na świecie.

thumb|Remember December 7th! („Pamiętajcie 7 grudnia!”), plakat autorstwa Allena Saalburga wydany w 1942 roku przez Biuro Informacji Wojennej Stanów Zjednoczonych thumb|Avenge December 7! („Pomścijcie 7 grudnia!”), plakat wydany w 1942 roku przez Biuro Informacji Wojennej Stanów Zjednoczonych