Bitwa pod Piotrowym Polem – jedna z większych bitew partyzanckich stoczonych przez oddziały Armii Krajowej podczas II wojny światowejŻycie Powiśla - pismo społeczno-kulturalne regionu lipskiego, ISSN 1641-8867, NR. 3/2006 (24), s. 52. Starcie miało miejsce w dniach 1–2 października 1944 roku w lasach iłżeckich, w okręgu radomsko-kieleckim. Okrążony w Lasach Iłżeckich Pułk Piechoty Armii Krajowej Ziemi Iłżeckiej, stoczył zacięty bój z przeważającymi siłami niemieckimi. Mimo znacznych strat, oddział uniknął całkowitego zniszczenia i przerwał okrążenie.
Podłoże bitwy Bezpośrednią przyczyną niemieckiej operacji (kryptonim Wotan) przeciw partyzantom w lasach iłżeckich był wzrost aktywności oddziałów Armii Krajowej oraz koncentracja sił Pułku Piechoty Armii Krajowej Ziemi Iłżeckiej w tym rejonie.
Kluczowym incydentem, który zaostrzył sytuację, była zasadzka na szosie Lubienia -Nadleśnictwo Marcule, zorganizowana przez partyzancki oddział dowodzony przez kpr. Zbigniewa Manowskiego ps. "Giermek".
W zasadzce został uprowadzony Fritz Hofmann, generalny dyrektor zakładów zbrojeniowych w Starachowicach, Ostrowcu Św. i Pionkach oraz znany z wrogiej postawy wobec Polaków, wice starosta do spraw rolnictwa Kreislandwirt von Stschepansky (zniemczone nazwisko: Szczepański)M. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 289..
Za swoje działania był już skazany przez Wojskowy Sąd Specjalny na karę śmierci. Po schwytaniu i zatrzymaniu, Wojskowy Sąd Polowy powołany przez kpt. Wincentego Tomasika ps. „Potok”, skazał ponownie Szczepańskiego na karę śmierci. W obecności oddziałów partyzantów wyrok wykonano natychmiastM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 292-293.
Dowódca SS i policji dystryktu Radom Joachim Illmer, otrzymał rozkaz ratowania pojmanych, znających bardzo ważne tajemnice państwowe. Pierwszą reakcją było wysłanie na miejsce zdarzenia ekspedycji wojskowej złożonej oddziałów wojska (Wehrmacht), policji (Ordnungspolizei) i gestapo (Sicherheitspolizei) w celu odbicia Szczepańskiego i HofmannaM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 290. Operacja zakończyła się fiaskiem i dużymi stratami niemieckimiM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 291. thumb|Por. Witold Mrowiński „Fiedler” jako podchorąży ze swoją siostrą Ireną na ulicach Warszawy.
Przygotowanie 28 września 1944 r. po niepowodzeniu niemieckiej ekspedycji, radomskie władze bezpieczeństwa nakazały nadleśniczemu dr Hermannowi Meyerowi nawiązanie kontaktu z dowódcą partyzantów w celu podjęcia negocjacji dotyczących uwolnienia zakładników. Niemieckie dowództwo równocześnie rozpoczęło przygotowania do akcji zbrojnej, przeciw oddziałom kpt. Wincentego Tomasika ps. „Potok "M. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 299, ukrywając ten fakt przed nadleśniczymM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 306.
Dzień przed bitwą zwiadowcy AK zaczęli donosić o wzmożonych ruchach wojsk niemieckich w okolicach Iłży, Lipska i Starachowic. Siły niemieckie ściągnęły jednostki frontowe, żandarmerię oraz oddziały pomocnicze, które zaczęły obsadzać skraje lasów i budować stanowiska ognioweM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 300.
W obozie partyzanckim na Piotrowym Polu panowała czujność, choć część dowództwa początkowo zlekceważyła skalę zagrożenia, licząc na to, że jest to jedynie lokalna obława. Mimo raportów o nadjeżdżających kolumnach zmotoryzowanych, nie zdecydowano się na natychmiastowe rozproszenie sił, co doprowadziło do zamknięcia partyzantów w „kotle”.
Oddział „Potoka” obozował w gęstych kompleksach leśnych, co sprzyjało działaniom dywersyjnym, ale jednocześnie ułatwiło Niemcom przygotowanie pierścienia okrążenia. Pod nieobecność dowódcy pułku "Potoka", na terenie obozu rządził szef kompanii "Fiedlera", st. sierż. Stanisław Trzaska "Jastrząb", który dzień przed bitwą wyszedł do pobliskiej wsi, gdzie przebywała jego wysiedlona rodzina. Gdy ogłoszono alarm "Jastrząb" był nieobecny, zastępował go st. sierż. Donat Stywryn "Wazon"M. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 308.
Siły polskie Zgrupowanie AK liczyło ponad 600 partyzantów. Trzon sił stanowił 1 Pułk Piechoty Armii Krajowej Ziemi Iłżeckiej (część 2. Dywizji Piechoty Legionów AK „Pogoń”) który składał się m.in. z: kompanii iłżeckiej, opatowskiej i ostrowieckiej oddziałów z rejonu Skarżyska-Kamiennej plutonu łączności oraz jednostką gospodarcza W oddziale znalazło się także kilkudziesięciu obywateli ZSRR. Byli to zarówno jeńcy zbiegli z transportów oraz okolicznych obozów jenieckich, jak i dezerterzy z formacji pomocniczych utworzonych przy boku armii niemieckiej z byłych jeńców z Armii CzerwonejT. Gliński Obcokrajowcy u „Potoka” Wykus ISSN 1505-2176, NR. 25, ROK 2020 s. 12.
Uzbrojenie partyzantów opierało się na broni strzeleckiej (karabiny Mauser, pistolety maszynowe MP 40 i Sten), kilku ciężkich karabinach maszynowych oraz ograniczonej ilości granatników.
+STAN LUDZI I UZBROJENIA W BROŃ MASZYNOWĄ W DNIU BITWYM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 304JednostkaIlość żołnierzyIlość karabinów maszynowychIlość pistoletów maszynowychKompania iłżecka "Friedlera"160 partyzantów8 sztuk10 sztukKompania opatowska "Pawła"180 partyzantów8 sztuk41 sztukKompania "Wrzosa"110 partyzantów6 sztuk7 sztukKompania ostrowiecka "Kwiatkowskiego"100 partyzantów1 sztuka15 sztukPluton łączności "Selima"30 partyzantówDrużyna "Rogacza" z 3 pp Leg. AK26 partyzantów1 sztuka2 sztukJednostka gospodarcza30 partyzantówRAZEM636 partyzantów24 sztuki KM75 sztuk PM
Siły niemieckie Niemcy do operacji zaangażowali znaczne siły, szacowane na ok. 10-15 tys. żołnierzyM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 309. W skład zgrupowania wchodziły: 17 Dywizja Piechoty, Jednostki 16 Dywizji Pancernej (m.in. II./Pz.-Art.-Rgt.16) Oddziały żandarmerii i policji polowej, Dywizja ROA (własowcy) z jednostek Wsparcie techniczne:
Pojazdy pancerne i czołgi – wykorzystywane do zacieśniania pierścienia okrążenia. Artyleria – prowadząca ostrzał pozycji partyzanckich. Lotnictwo (Luftwaffe) – samoloty zwiadowcze typu StorchM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 308 Nadzór nad akcją „Wotan” sprawował Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), reprezentowany w Generalnym Gubernatorstwie przez dowódcę policji bezpieczeństwa i SD (BdS), dr. Waltera BierkampaM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 307.
Przebieg bitwy Bitwa rozpoczęła się 1 października 1944 roku w godzinach porannych od gwałtownego ostrzału pozycji partyzanckich. Siły niemieckie, które wcześniej zamknęły pierścień okrążenia wokół obozowiska Armii Krajowej, przystąpiły do systematycznego niszczenia jego obrony przy użyciu artylerii i moździerzy.
Sytuacja zgrupowania była w tym momencie bardzo trudna. Dowódca pułku, kpt. Wincenty Tomasik „Potok”, opuścił obóz dzień wcześniej, udając się do Jaworu Soleckiego po broń. Przed wyjazdem wydał rozkaz przerzutu oddziałów w rejon lasów hr. Wickenhagena, jednak polecenie to nie zostało wykonaneM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 295.
W nocy z 30 września na 1 października Niemcy zamknęli pierścień okrążenia wokół zgrupowania, zaskakując oddziały pozostające w obozowisku. Oddziały wysłane po zrzut w okolicach Cieciorówki, zostały odcięte od reszty zgrupowania w obozie.
„Potok”, powracając z transportem broni, dotarł jedynie do wsi Podkońce, gdzie zaobserwował obecność niemieckich pojazdów pancernych oraz usłyszał intensywną strzelaninę dochodzącą z rejonu lasu. Nie mogąc przebić się do swoich oddziałów, ukrył broń i podjął bezskuteczne próby zorganizowania pomocy.
Pierwsza faza walk Bój pod Piotrowym Polem rozpoczęli Niemcy. O godz. 7-ej jednostki Wehrmachtu, posuwając się od zachodu, zbliżyły się do stanowisk kompanii ostrowieckiej, dowodzonej przez ppor. Janusza Marczyńskiego "Kwiatkowskiego".
Mimo zaskoczenia i przewagi przeciwnika, oddziały AK stawiały opór, odpierając pierwsze szturmy. W wielu miejscach dochodziło do walk na niewielkim dystansie, podczas których partyzanci zadawali Niemcom straty ogniem z broni ręcznej. Pierwszy atak niemiecki miał tylko na celu rozpoznanie polskich pozycji. Po upływie godziny nastąpił atak większych sił nieprzyjaciela. Wymiana strzałów trwała około godziny i zakończyła się wycofaniem się NiemcówM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 311.
Prawoskrzydłowy pluton komp. "Fiedlera", dowodzony przez ppor. Zygmunta Cyrana, ps. "Sor" (zajmował stanowiska po zachodniej stronie działki 8-ej i południowej stronie leżni "C"), w godzinach przedpołudniowych nie wszedł do walki.
Także oddziały opatowskie, zapewniające obronę od południa (od strony gościńca ostrowieckiego), nie były przez Niemców atakowane. Na odcinku bronionym przez kompanie "Wrzosa" z samego rana wyszedł niemiecki atak rozpoznawczy, który nie wytrzymując ognia partyzantów i po stracie kilku ludzi wycofał się z walkiM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 312.
Około godz. 11-ej, dowództwo niemieckie wstrzymało działania piechoty i wezwało na miejsce bitwy oddziały broni pancernej i moździerzy. Kompania ostrowiecka, wysunięta dość daleko od obozu, pozostała na swoich pozycjach, z powodu zbyt późnego otrzymania rozkazuM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 313. Po stwierdzeniu broni pancernej, natychmiast zostały przerzucone do tego rejonu dodatkowe jednostki plutonu "Sora", 1-sza drużyna z plutonu "Walka", dowodzona przez kpr. Wojciecha Krzysztanowskiego "Zawieruchę" oraz część kompanii "Wrzosa” pod dowództwem pchor. "Rafała"M. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 314.
Na skrzyżowaniu działki 9-ej i drogi biegnącej do obozu, doszło do uszkodzenia czołgu przez podłożenie miny przeciwczołgowej, co ostudziło ruchy pojazdów pancernych. Dokonał tego jeden z żołnierzy drużyny sapersko-minerskiej, Andrzej Jabłoński "Erg"
Druga faza walk Po przygotowaniu ogniowym Niemcy przeszli do kolejnego natarcia. O godz. 12.45 na pozycje partyzantów runęła lawina ognia broni ciężkiej. Do działań wprowadzono lotnictwo, które prowadziło ostrzał i bombardowanie obszaru walk, dodatkowo dezorganizując obronę partyzantów. Cztery samoloty typu Storch krążyły nad terenem walk, korygując ogień moździerzy i granatników. Ostrzał był intensywny i powodował znaczne straty oraz dezorganizację obronyM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 318.
Piechota niemiecka, wspierana działami szturmowymi, nacierała w głąb lasu, wykorzystując przewagę ogniową. Ostrzał prowadzony był z broni maszynowej oraz moździerzy, których pociski eksplodowały w koronach drzew, powodował znaczne straty wśród partyzantów oraz uniemożliwiał swobodne przemieszczanie się między stanowiskami. Poszczególne oddziały traciły ze sobą kontakt, a walki przybierały charakter rozproszony. Po upływie około 35 minut masowy ogień moździerzy ustał i samoloty natychmiast znikłyM. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 315.