Wojciech Brewka (ur. 1980 w Kaliszu) – polski malarz, twórca murali.
Życiorys Absolwent studiów prawniczych Uniwersytetu Łódzkiego. W 2013 zaprzestał praktyki prawniczej, poświęcając się wyłącznie malarstwu. W 2015 założył w Warszawie galerię Officyna Art & Design. W malarstwie posługuje się olejem, akrylem i sprayem. Główne obszary twórczości: animalistyka, portret, alegoria – ujmowane w kontekście zagadnień społecznych i przyrodniczych. Najważniejsze cykle: #ZabawNIE (2015–2018), MOVE (od 2024), portrety zwierząt zagrożonych wyginięciem. Prezentował prace na wystawach indywidualnych i zbiorowych w Warszawie, Łodzi, Szczecinie, Paryżu, Nowym Jorku oraz Brukseli.
Autor murali o tematyce społecznej i edukacyjnej. W 2024 wykonał w Warszawie jeden z największych w Polsce murali poświęconych zdrowiu psychicznemu (powierzchnia 420 m²). W 2021 zrealizował w Zabrzu mural promujący transplantologię dziecięcą, wyróżniony nagrodą MP Power Awards. W 2020 namalował w Łodzi swój pierwszy mural charytatywny. Współpracuje z Fundacją Ewy Błaszczyk „Akogo?”, Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę oraz Fundacją Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”. W 2025 wykonał w Kaliszu 140-metrowy mural przedstawiający Tadeusza Kościuszkę.
Twórczość - cykle Portrety zwierząt (od ok. 2013–2014, rozwijane do dziś)
Najstarszy i najdłużej prowadzony cykl, którego właściwym początkiem jest wystawa Portrety uchwycone (2014), a zalążki widać już we wczesnych obrazach z okolic 2013 roku. Najwcześniejszą i najpełniejszą interpretację dała Agnieszka Gniotek w „Forbesie” (2014): pisała o lekko karykaturalnych proporcjach zwierząt - wielkich uszach słonia, za dużym dziobie tukana, długiej szyi żyrafy - w których widz rozpoznaje także samego siebie. W obrębie cyklu pojawiają się tytuły od żartobliwych po łacińskie nazwy gatunkowe (m.in. „Alces alces”), a w materiałach o twórczości Brewki wystawa „HOPE”, poświęcona zagrożonym gatunkom, bywa określana jako naturalne rozwinięcie jego animalistyki.
My (ok. 2015–2016)
Cykl wyrasta z dojrzałej animalistyki, lecz przenosi akcent z portretów zwierząt na relacje międzyludzkie i autoportret psychiczny. To on dał tytuł wystawie z 2016 roku i został podzielony na trzy części: „My czyli ja”, „My czyli my” (najbardziej intymna odsłona, przedstawiająca artystę jako ojca i partnera) oraz „My czyli oni i ja”. W tym okresie Brewka najpełniej artykułuje zasadę „drugiego dna”: obrazy są jaskrawe i kolorowe, ale niosą cięższe treści - o bliskości, odpowiedzialności i lękach - ukryte pod warstwą żywiołowej, neonowej palety.
Generation X / „Pokolenie X” (przybliżenie: koniec drugiej dekady)
Cykl wyrasta z doświadczenia czterdziestolatka i wiąże się z okresem, w którym artysta coraz częściej komentuje rzeczywistość społeczną. Cykl funkcjonuje jako subiektywna diagnoza doświadczenia Pokolenia X: po początkowej fascynacji nową rzeczywistością transformacji przychodzi trudniejszy etap, w którym przyszłość coraz wyraźniej rysuje się w niedobrym kierunku. To tu najsilniej dochodzi do głosu jego deklarowany, choć ostrożny, komentarz społeczny.
Polscy monarchowie (datowanie przybliżone; Henryk Walezy - 2018)
Cykl stanowi świadome wejście w obszar historii i ikonografii narodowej, w którym Brewka traktuje wizerunki polskich władców - m.in. Henryka Walezego (ok. 2018) - jako materiał do formalnej i znaczeniowej aktualizacji. Historyczne portrety zostają „przepisane” za pomocą charakterystycznej, kontrastowej, neonowej palety i uproszczonej bryłowatości, co odbiera im tradycyjny patos i zbliża do języka współczesnej ikony wizualnej, funkcjonującej na prawach znaku lub logo, a nie pomnikowego przedstawienia. W ten sposób artysta pokazuje, że narodowa pamięć historyczna podlega tym samym mechanizmom uproszczenia i popkulturowej estetyzacji co reklama czy media społecznościowe. Cykl wpisuje się w szerszą tendencję jego twórczości do przepracowywania figur kanonicznych - historycznych, religijnych i popkulturowych - którą dobrze ilustruje Madonna naszych czasów: obraz świadomie odwołujący się do tradycyjnej ikonografii maryjnej, lecz przefiltrowanej przez estetykę współczesnych mediów, co pokazuje, jak motywy uznawane za sacrum stapiają się dziś z wizualnym językiem kultury masowej.
Outdoor / „Street art, ale w domu” (wątek ciągły - od początku do dziś)
Najdłuższa czasowo linia twórczości Brewki rozwija się w obszarze szeroko rozumianego urban art, który artysta praktykował jeszcze przed wejściem na rynek galeryjny - od malowania i tagowania murów, przez realizacje w klubach i na pustostanach, aż po późniejsze projekty muralowe. Sam podkreśla, że scena urban art jest mu najbliższa, ale nie uważa się za klasycznego streetartowca, ponieważ zasadniczy ciężar jego pracy został przeniesiony na płótno i do wnętrz galerii. Z tej ambiwalencji wyrasta przewrotny cykl Street art, ale w domu - obrazy sztalugowe posługujące się językiem graffiti i street artu, które funkcjonują w białych kubikach galerii, a nie wyłącznie w przestrzeni ulicy. Galeria Officyna podkreśla, że artysta wykonuje także kopie własnych prac w formie vlepek i rozkleja je w przestrzeni miejskiej, traktując to jako sposób przybliżenia swojej twórczości masowemu odbiorcy i utrzymania dialogu z przypadkowym przechodniem, mimo głównej obecności na rynku galeryjnym.
HOPE i dalsza animalistyka (2019)
Choć HOPE to przede wszystkim wystawa, stanowi zarazem wyodrębniony podcykl w obrębie portretów zwierząt - naturalne rozwinięcie wcześniejszej animalistyki w stronę wyraźnie zaznaczonego manifestu ekologicznego. Sportretowane gatunki zwierząt występujących w Polsce, zagrożone wyginięciem (m.in. niedźwiedź brunatny, łoś, ryś czy gatunki ptaków), przestają tu pełnić wyłącznie funkcję „lustra” widza znaną z wcześniejszych realizacji, a stają się bohaterami własnej, dramatycznej opowieści o ginącej bioróżnorodności, co sam artysta określa jako „artystyczny apel” o ochronę przyrody. Formalnie obrazy z HOPE kontynuują język wcześniejszych portretów - łączą lubianą przez Brewkę streetartową estetykę z realistycznym przedstawieniem zwierząt - ale wyróżniają się bardziej stonowaną paletą i wyraźnym, programowo ekologicznym przesłaniem, które wzmacnia ekologiczną oś całej jego twórczości.
MOVE (2024, najnowszy cykl „olimpijski”)
Najmłodszy z cykli Brewki powstał specjalnie na igrzyska olimpijskie w Paryżu w 2024 roku i został po raz pierwszy pokazany na wystawie MOVE w Maison Polonaise / Domu Polskiego Sportu w dniach 26 lipca - 11 sierpnia 2024 roku. Kolekcja obejmuje dziesięć obrazów ukazujących sportowców w ruchu, uchwyconych w charakterystycznych pozach dla konkretnych dyscyplin olimpijskich, co sprawia, że na pierwszy rzut oka cykl funkcjonuje jako barwna, dynamiczna interpretacja migawek ze stadionów, boisk i kortów. W typowej dla artysty intensywnej, neonowej palecie i uproszczonej, plakatowej formie ruch staje się przede wszystkim pretekstem do namysłu nad kondycją psychiczną człowieka, presją wyniku oraz napięciem między ciałem jako narzędziem wysiłku a ciałem wystawionym na spektakl globalnego widowiska sportowego. MOVE domyka i aktualizuje obecne wcześniej w jego twórczości wątki „drugiego dna” - znane z animalistyki, #ZabawNIE czy Generation X - przenosząc je na poziom międzynarodowego wydarzenia olimpijskiego i pokazując, jak język popkulturowego, reklamowego obrazu może zostać użyty do komentowania psychologicznych i społecznych kosztów współczesnego sportu wyczynowego. Styl i metoda Brewka jest malarzem kolorystą - w jego twórczości to barwa stanowi główne narzędzie budowania formy i znaczenia. Z czasem, jak sam podkreśla, porzucił dążenie do realistycznych kolorów na rzecz ostrych kontrastów: neonowych turkusów i różów zestawianych z czernią i szarością. Świadomie unika barw naturalnych i ziemistych - sięga po nie tylko tam, gdzie wymaga tego realistyczny detal - a własne prace nazywa żywiołowym melanżem barw i wariactwem. Obraz buduje z brył, niezależnie od tego, czy przedstawia człowieka, przedmiot czy zwierzę, za każdym razem starając się przepracować temat po swojemu.
Za pogodną, jaskrawą powierzchnią jego obrazów kryje się zazwyczaj cięższy temat. Sam Brewka mówi w tym kontekście o „drugim dnie”; w wywiadzie dla „Zwierciadła” z 2021 roku ujął to słowami: „Dobrze, że obraz cieszy, ale staram się, żeby każdy miał drugie dno”. Najlepiej widać to w portretach zwierząt, które - jak pisała Agnieszka Gniotek na łamach „Forbesa” w 2014 roku - działają niczym lustro: w karykaturalnie ujętych stworzeniach widz dostrzega samego siebie. Cykl ma też wyraźny wymiar ekologiczny: artysta upomina się w nim o gatunki zagrożone i równowagę ekosystemu, co najpełniej rozwinął na wystawie HOPE.
Dom aukcyjny Desa Unicum ujmuje jego metodę jako dekonstrukcję portretu, alegorii i animalistyki: na kontrastowych tłach umieszcza wizerunki zwierząt w kampowym, ironicznym i często społecznym kontekście. Styl Brewki - jak sam podkreśla - kształtował się stopniowo, małymi krokami, bez gwałtownych zwrotów. Do malarstwa sztalugowego doszedł od graffiti i - choć sam nie uważa się za streetartowca - wciąż zdarza mu się malować nocą w mieście. Tę nostalgię za dawnymi czasami zawarł w tytule wywiadu dla „Rynku i Sztuki” z 2016 roku: „Nocą farba pachnie inaczej”. Maluje akrylem i sprayem, niekiedy farbami nitro, najczęściej na dużych płótnach (np. W poszukiwaniu koloru, 180 × 120 cm).
Wystawy Aktywność wystawiennicza Brewki nabrała pełnego rozmachu w połowie drugiej dekady XXI wieku, kiedy artysta zaczął regularnie prezentować swoje prace zarówno w galeriach komercyjnych, jak i instytucjach oraz przestrzeniach pozagaleryjnych. W latach 2010–2016 uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych w największych ośrodkach artystycznych w Polsce, m.in. w Warszawie, Sopocie, Katowicach, Krakowie, Opolu i Wrocławiu, stopniowo przechodząc z pozycji debiutanta młodej sztuki do grona rozpoznawalnych nazwisk sceny urban art i malarstwa figuratywnego.
Sens Nonsensu (2013)
Pierwsza wystawa indywidualna Brewki, odnotowana w biogramach galerii Officyna art & design jako zorganizowana w Warszawie, wyznacza symboliczny początek jego obecności na scenie galeryjnej. Sam tytuł - gra słowna między sensem a nonsensem - zapowiada przewodnią dla późniejszej twórczości zasadę łączenia pozornie lekkiej, popkulturowej formy z głębszym, niejednoznacznym przekazem, choć szczegółowa dokumentacja tej ekspozycji jest skąpa, a repertuar pokazanych prac znany głównie z lakonicznych wzmianek w materiałach galerii i artysty. W praktyce pełni ona funkcję prologu do cyklu wystaw, w których Brewka zaczyna konsekwentnie rozwijać własny język urban‑artowego malarstwa sztalugowego.
Portrety uchwycone (2014)
Za faktyczny przełom w karierze uchodzi wystawa Portrety uchwycone z 2014 roku, która utrwaliła jego wizerunek jako twórcy wyrazistej, kolorystycznie radykalnej animalistyki. Pokaz obejmował szesnaście dużych portretów zwierząt - m.in. żyrafy, sowy, tygrysa i prosiaków symbolicznie odnoszonych do synów artysty - z których najczęściej przywoływany w relacjach jest słoń lecący nad miastem na krwistoczerwonym tle, uznany za wizytówkę ekspozycji. W związku z wystawą ‘Portrety uchwycone’ w październiku 2014 roku media zaczęły określać Brewkę jako jednego z najciekawszych twórców młodej sceny, wyjątkowo lubianego przez kolekcjonerów, a tekst Agnieszki Gniotek stał się jedną z pierwszych pogłębionych interpretacji jego animalistyki. Miejsce prezentacji ‘Portretów uchwyconych’ w październiku 2014 roku bywa w źródłach różnie nazywane: materiały artysty i noty biograficzne wskazują na warszawską Galerię Chłodna 31, natomiast zapowiedzi medialne - w tym tekst w „Forbesie” - lokują wystawę w Galerii 31, stanowiącej część Winosfery przy ulicy Chłodnej 31, co w praktyce oznacza tę samą przestrzeń wystawienniczą.
My (2016)