Harry Glicken (ur. 7 marca 1958 w Los Angeles, zm. 3 czerwca 1991 w pobliżu wulkanu Unzen w Japonii) – amerykański wulkanolog, badacz wulkanicznych lawin rumoszu skalnego. Badał wulkan Mount St. Helens w Stanach Zjednoczonych przed jego erupcją w 1980 roku i po niej. W tygodniach poprzedzających erupcję pełnił dyżur na posterunku obserwacyjnym, lecz w przeddzień wybuchu musiał wyjechać na umówione spotkanie zawodowe. Zastąpił go wtedy jego mentor i przełożony David A. Johnston, który zginął w erupcji.
Choć od lat chciał pracować w United States Geological Survey (USGS), Glicken nigdy nie otrzymał tam stałego etatu. Jego rozprawa doktorska o lawinie rumoszu z Mount St. Helens, , wywarła duży wpływ na badania wulkanicznych lawin rumoszu na całym świecie. Wydano ją pośmiertnie w 1996 roku, a jego badania na Mount St. Helens przywoływano już wcześniej w wielu pracach o lawinach rumoszu.
W 1991 roku, obserwując aktywność wulkanu Unzen, Glicken zginął w spływie piroklastycznym (gorącej lawinie gazów wulkanicznych i okruchów skalnych) razem z francuskimi wulkanologami Katią i Maurice’em Krafftami. Według stanu na 2000 rok Glicken i Johnston byli jedynymi amerykańskimi wulkanologami, o których wiadomo, że zginęli podczas erupcji wulkanu.
Życie i kariera
Wczesne lata i Mount St. Helens
Glicken urodził się w 1958 roku jako syn Miltona i Idy Glickenów. Licencjat z geologii uzyskał na Uniwersytecie Stanforda w 1979 roku. W 1978 roku, jeszcze jako student, odbył staż w w Houston, gdzie analizował zdjęcia Marsa z sond Viking i opracował model powstawania marsjańskich kanałów. Po uzyskaniu licencjatu wrócił tam w 1979 roku i zbadał duży lahar (wulkaniczny spływ błotny) na Mount Rainier jako ziemski odpowiednik domniemanych spływów błotnych na Marsie. Od marca do września 1980 roku pracował jako asystent terenowy United States Geological Survey (USGS) przy wulkanie Mount St. Helens w stanie Waszyngton, a we wrześniu tego roku rozpoczął studia doktoranckie na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara. Mount St. Helens, uśpiony od połowy XIX wieku, wznowił aktywność w marcu 1980 roku.
W miarę wzrostu aktywności sejsmicznej i wulkanicznej wulkanolodzy z oddziału USGS w Vancouver przygotowywali się do obserwacji nadciągającej erupcji. Geolog i współpracownicy od 20 kwietnia rozmieszczali na stokach wulkanu tarcze pomiarowe z odblaskami. 1 maja 1980 roku założyli posterunki obserwacyjne Coldwater I i Coldwater II, by za pomocą telemetrii laserowej śledzić, jak w miarę wybrzuszania się północnego stoku zmieniają się odległości do odbłyśników. Glicken obserwował wulkan przez dwa i pół tygodnia, mieszkając w przyczepie na posterunku Coldwater II, oddalonym o nieco ponad 8 km na północny zachód od wulkanu.
Po południu 17 maja 1980 roku Glicken zszedł z posterunku, by następnego dnia polecieć do Mammoth Lakes w Kalifornii i porozmawiać o pracy dyplomowej z opiekunem, . Jego mentor i przełożony David A. Johnston zastąpił go na posterunku, mimo że wobec oznak przemieszczania się magmy we wnętrzu wulkanu wyrażał obawy o bezpieczeństwo tego miejsca. Rankiem 18 maja, po trzęsieniu ziemi o magnitudzie 5,1, którego ognisko znajdowało się tuż pod północnym stokiem, o godzinie 8:32 ta część wulkanu zaczęła się osuwać i Mount St. Helens eksplodował. Johnston zginął, pochłonięty przez gwałtowne spływy piroklastyczne, które runęły w dół zboczy z prędkością co najmniej 480 km/h.
Po erupcji Glicken udał się do Toutle High School, centrum koordynacji akcji ratunkowej, gdzie razem z oficerami eskadry ratowniczej wsiadł do helikoptera, by szukać Johnstona albo choćby śladu jego posterunku. Choć szukał przez niemal sześć godzin, latając z trzema różnymi załogami, nie znalazł żadnego śladu. Próbował namówić czwartą załogę helikoptera, lecz ta odmówiła, uznając warunki za zbyt niebezpieczne. Tego samego dnia Swansona poproszono, by porozmawiał z niepocieszonym Glickenem, przytłoczonym poczuciem winy i żalem. Glicken uważał, że gdyby nie musiał jechać do Kalifornii, to jego, a nie Johnstona, poproszono by o pozostanie na posterunku jeszcze jedną noc.
W połowie 1980 roku, po majowej erupcji, naukowcy USGS postanowili utworzyć (CVO) w Vancouver, by uważnie monitorować wulkany w Oregonie, stanie Waszyngton i Idaho. Glicken wrócił na Mount St. Helens, licząc, że dołączy do zespołu badającego skutki erupcji. Wszystkie zagadnienia związane z erupcją były jednak już rozdzielone między naukowców agencji, a Glicken – tymczasowy asystent terenowy, który jesienią miał rozpocząć doktorat w Santa Barbara pod kierunkiem Richarda Fishera – nie był etatowym pracownikiem USGS.
Znalazł natomiast pracę u nowo zatrudnionego w agencji Barry’ego Voighta, specjalisty od osuwisk. Pod jego kierunkiem Glicken pracował intensywnie, bo chciał zdobyć etat w agencji, a zarazem złagodzić ból po śmierci Johnstona. Wraz z zespołem geologów zmapował pole rumoszu (rozległy osad gruzu skalnego), które pozostało po osunięciu się północnej części stożka Mount St. Helens i zawierało mniej więcej jedną czwartą masy wulkanu. Dzięki szeroko zakrojonej, drobiazgowej analizie zespół prześledził pochodzenie i sposób przemieszczania się każdego fragmentu rumoszu – od bloków o szerokości około 90 m po drobne okruchy.
mały|Wizualizacja USGS przedstawiająca osunięcie (lawinę rumoszu skalnego) Mount St. Helens z 18 maja 1980 roku – przedmiot rozprawy doktorskiej Glickena Glicken i jego grupa opracowali przełomowe studium wulkanicznych osuwisk i sformułowali w nim zasadę, że wysokie wulkany są skłonne do zapadania się. Praca zebrała pochwały za nowatorskie wnioski i dbałość o szczegóły oraz zainspirowała wulkanologów do rozpoznawania pagórków zbudowanych z osadów lawin rumoszu przy wulkanach na całym świecie. Wnioski z dysertacji Glicken opublikował w kilku krótszych artykułach z lat 1981–1991. Dzięki nim uznano go za pierwszego geologa, który wyjaśnił powstawanie pól pagórków () w pobliżu wysokich wulkanów.
Dalsze badania i śmierć mały|Katia i Maurice Krafft. Francuska para wulkanologów zginęła razem z Glickenem na wulkanie Unzen
W kolejnych latach aktywność Mount St. Helens słabła, co skłoniło USGS do zmniejszenia budżetu CVO i rozważenia zamknięcia obserwatorium. Glicken pracował w CVO jako geolog USGS z przerwami do grudnia 1988 roku, a od lutego 1989 do sierpnia 1990 roku był pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. Mimo szybko zdobytej renomy i możliwości prowadzenia badań w Japonii, Nowej Zelandii i na Gwadelupie nigdy nie otrzymał stałego etatu w USGS. Do braku etatu przyczynił się zarówno zakaz nowych zatrudnień w agencjach federalnych obowiązujący w chwili obrony jego doktoratu, jak i – według współpracowników – nietypowe usposobienie, które zniechęcało do niego przełożonych w agencji.
Po uzyskaniu doktoratu w 1986 roku Glicken zastosował metody wypracowane na Mount St. Helens do badań lawin rumoszu skalnego przy innych wulkanach: na Mount Shasta w Kalifornii, Papandayan w Indonezji, Augustine na Alasce oraz w Japonii. Uznał, że erupcja Bandai była pod wieloma względami podobna do katastrofalnej erupcji Mount St. Helens z 1980 roku, a przy okazji odkrył dwa nieznane wcześniej osady po wybuchach () towarzyszące lawinom rumoszu – na Augustine i Bandai. W 1986 roku uczestniczył w amerykańskim programie w Indonezji, podczas którego uczył tamtejszych wulkanologów rozpoznawania lawin rumoszu skalnego – istotnego zagrożenia przy indonezyjskich wulkanach.
mały|left|Wulkan Unzen w Japonii (1994) – kopuła lawowa i spływy piroklastyczne w dolinie Mizunashi Od listopada 1986 do lipca 1988 roku Glicken był amerykańskiej na Uniwersytecie Tokijskim, gdzie badał głównie wulkany Bandai i Usu. Związany był wówczas z tamtejszym . W sierpniu 1990 roku wrócił do Japonii jako stażysta podoktorski , a pobyt ten finansował grant NSF w ramach japońskiego programu stypendiów podoktorskich JSPS. Zaangażował się tam w badania nad wulkanem Unzen. Głównym przedmiotem jego ówczesnych badań była jednak wyspa . Badał tam jednostkę stratygraficzną, czyli wyodrębniony zespół warstw skalnych. Podczas wcześniejszej wspólnej wizyty na wyspie Glicken i japoński wulkanolog Kazu Nakamura podejrzewali, że jednostka ta powstała częściowo z osadów laharów, a częściowo z osadów lawin rumoszu. W chwili śmierci Glicken przygotowywał się do prac terenowych na wyspie. Na krótko przed śmiercią Glicken otrzymał od Tokijskiego Uniwersytetu Metropolitalnego propozycję stałej posady naukowej, o jaką starał się od lat.
Unzen wznowił aktywność erupcyjną w listopadzie 1990 roku, po 198 latach uśpienia. W kolejnych miesiącach dochodziło do sporadycznych erupcji, a pod koniec maja 1991 roku rząd ewakuował okoliczną ludność. Przed wspólnym przyjazdem na Unzen Glicken zawiadomił Krafftów o aktywności wulkanicznej w Japonii „wartej przyjazdu”, rezygnując z zaplanowanej wyprawy na Bandai, by móc obserwować na Unzen rzeczywiste spływy piroklastyczne. 2 czerwca 1991 roku Glicken przybył na górę z Katią i Maurice’em Krafftami, francuskimi wulkanologami, którym służył jako miejscowy przewodnik i tłumacz. Następnego dnia cała trójka weszła w strefę zagrożenia u podnóża wulkanu, zakładając, że ewentualne groźne spływy piroklastyczne skręcą wraz z doliną i bezpiecznie ich ominą. Jeszcze tego samego dnia zawaliła się kopuła lawowa i w dół doliny ruszył rozległy spływ z prędkością około 100 km/h. Spływ dotarł do zakrętu doliny, po czym rozdzielił się na dwie części. Górna, gorętsza i rozrzedzona część, fala piroklastyczna (), gwałtownie pochłonęła stanowisko wulkanologów, którzy zginęli na miejscu.
mały|Mapa spływu piroklastycznego z 3 czerwca 1991 roku na wulkanie Unzen, w którym zginęli Glicken i Krafftowie Według zestawienia japońskiej Agencji Straży Pożarnej w katastrofie zginęły 43 osoby (pierwsze doniesienia mówiły o 40–41 ofiarach), w tym dziennikarze, którzy obserwowali wulkanologów. Spływ zniszczył 49 zamieszkanych domów i uszkodził 130 opuszczonych, a osady spływu ciągnęły się na długości około 4 km. Szczątki Glickena odnaleziono cztery dni później i skremowano zgodnie z życzeniem jego rodziców. Według stanu na 2000 rok Glicken i Johnston byli jedynymi amerykańskimi wulkanologami, o których wiadomo, że zginęli w erupcji wulkanicznej.
Pośmiertny raport mały|Erupcja Mount St. Helens w 1980 roku – przedmiot rozprawy doktorskiej Glickena, wydanej pośmiertnie w 1996 roku
mały|Pole rumoszu u podnóża Mount St. Helens z helikoptera, 16 września 1980 roku. Glicken zmapował i opisał ten osad w swojej rozprawie Przed śmiercią Glicken starał się wydać rozprawę doktorską w całości, a wcześniej publikował jej fragmenty w krótszych artykułach. Zdążył już zdefiniować kryteria opisu lawin rumoszu skalnego na zboczach wulkanów i napisać kilka prac na ten temat. Swanson uznał go za jednego z czołowych ekspertów w tej dziedzinie. Po erupcji Mount St. Helens w 1980 roku ta wąska dziedzina badań rozwijała się w miarę, jak w kolejnych badaniach rozpoznawano osady lawin rumoszu na znanych wulkanach. Jego pracę o lawinie rumoszu na Mount St. Helens wydali w 1996 roku w postaci jednego raportu znajomi z USGS – Carol Ostergren, John Costa, Dan Dzurisin i Jon Major. We wstępie do publikacji Glickena Major napisał, że „osad z Mount St. Helens nigdy już nie zostanie zmapowany z taką dokładnością”.